SKLEP

Czasem coś tam skrobnę na spontanie...

mashi1986
mashi1986 mashi1986 29.09.2017, 18:39
Destiny 2 - pozycja 69 wśród gier…
695V

Destiny 2 - pozycja 69 wśród gier…

Zdziwieni? W takim razie zapraszam.

Przyjemność. Fantastyczne uczucie - to sprawa oczywista. Można je czerpać zarówno z rzeczy fizycznych, jak i tych które odbywają się bardziej "prywatnie" - w sferze umysłowej. Jakakolwiek ona jednak by nie była – nie podlega dyskusji, że jest kwestią indywidualną. Nie mamy wpływu na to, czy coś co dla nas jest dobre, będzie postrzegane w taki sam sposób przez drugą osobę. Śmiało mogę powiedzieć, że taką „sprzeczną” przyjemnością, którą każdy z nas może doświadczyć jest właśnie Destiny 2…


Kurz już nieco opadł, ale emocje wcale nie ucichły. Najnowsza gra studia Bungie bezustannie, począwszy od dnia premiery wywołuje burzliwe dyskusje. To dobrze, ponieważ rzeczy kontrowersyjne z reguły nie są nijakie. Mają swoją grupę odbiorców -niszę - która bez względu na wszystko będzie zadowolona. Używam przenośni, ponieważ w przypadku Destiny 2 mówienie o "niszy" jest niczym powiedzenie, że bomba atomowa robi dużo zamieszania. Takie pozycje zazwyczaj są obarczone dużym ryzykiem, ponieważ gdzieś za rogiem zawsze znajdzie się ktoś, kto mimo twardych argumentów "za", będzie starał wmówić się całej reszcie że powinni być przeciw. Choćby dla samej zasady. Wiecie przecież jak to jest w internecie...

Najciekawsze jest jednak to, że w tym zamieszaniu każdy może mieć racje. Osobiście rozumiem zarówno zwolenników, jak i przeciwników Przeznaczenia. Należę bowiem do jednych i drugich. Uwielbiam tę grę z prostego względu - daje mi po prostu frajdę z "czystego grania". Ma w sobie coś, co nie pozwala odłożyć pada i odejść od telewizora. Trochę jak ulubione jeansy, które mimo że od dawna są już sprane i zniszczone to jednak świetnie nam leżą i często mamy je na tyłku. Dzięki niej poznałem masę świetnych ludzi, z którymi kontakt utrzymuje do dziś. Mogę chyba powiedzieć, że otrzymałem od tej gry coś więcej - wartość dodaną, której nie da się przeliczyć na pieniądze - wspomnienia.

Z drugiej strony - nienawidzę i gardzę. Nie każdy o tym mówi, ale wydaje mi się, że każdy o tym wie. Gra wyzwala w graczach - często też znajomych - niezdrową wręcz rywalizację. Spędzamy w niej sporo czasu tylko dlatego, że inny Guardian znalazł lepszy pistolet, ma na sobie ciekawszą zbroję, czy dostęp do misji, która nam w tym momencie jeszcze "się nie należy". Destiny 2 potrafi nawet świadomemu człowiekowi zabrać masę czasu. Czasu, którego mimo złożonej reklamacji  Przeznaczenie już nie zwróci. Mówię oczywiście o czasie przeznaczonym na granie. Nie mam na myśli chwil, które są zarezerwowane dla najbliższych, choć mam poważne obawy, że istnieją ludzie którzy i z tego są przez grę Bungie "okradani". To trochę przykre...

Tym skrajnym emocjom jakie towarzyszą obcowaniu z Destiny winne jest nie tyle samo Bungie, co wydawca gry - łase na pieniądze Activision. Zapowiedziane jeszcze przed premierą dodatki, rozszerzenia, czy w końcu przelewające czarę goryczy "mikrotransakcje" wcale nie pomagały w zaskarbieniu sympatii ludzi. Ci szybko podłapali temat i wylali na świetną grę wiadro pomyj...Mleko się rozlało, śmietana skwaśniała, a barmanowi skończyło się piwo "w kiju". Ale czy od nastawionej na zysk korporacji mogliśmy oczekiwać działalności charytatywnej?


Tymczasem okazuje się, że prawda jest zgoła inna jak piszą Ci, którzy grę skreślili już na samym początku. Jakże wielkie okazuje się zdziwienie, gdy wspomniane wcześniej "płatności" dotyczą tylko i wyłącznie walorów estetycznych - w żadnym stopniu nie wpływających na rozgrywkę. Nie uświadczymy tutaj niczego, co za wydane wcześniej pieniądze dawałoby nam jakąkolwiek przewagę nad innymi. Cóż - widać, że jednak można...

Za to tak zwany "kontent podstawowy" stoi na najwyższym poziomie. Jest solidna i długa kampania, okraszona świetnymi wstawkami CGI. Jest kapitalny klimat i wyśmienita oprawa. Jest to coś o czym przekonać można się tylko chwytając za pada. Tego nie da się poczuć na filmie zapuszczonym w internetowym serwisie. Nie uświadczy się tego ani w recenzji, ani w opisie gry, ani tym bardziej w komentarzu hejtera. Hejtera, którym w pewnym sensie przed premierą byłem sam...

Wiecie - istnieje taka historia idealnie obrazująca to, jak ludzie mogą postrzegać pewne rzeczy, które dla nas są oczywiste. Otóż jednego dnia do swojego męża, siedzącego w kuchni przy stole podeszła żona i spoglądając przez okno, w którym widziała rozwieszającą pranie sąsiadkę powiedziała:

- Zobacz jakie to pranie jest szare. Powinno być białe. Ta kobieta nie umie prać.

Mąż tylko zerknął przez okno i nic nie powiedział. Na drugi dzień sytuacja się powtórzyła, jednak kobieta powiedziała coś innego:

- Spójrz. Dziś to pranie jest białe. Widocznie nauczyła się prać.

Jej mąż odłożył gazetę i odpowiedział:

-  Kochanie, dziś wstałem wcześniej i umyłem okna...

Rozumiecie? Moim zamiarem nie jest przekonanie Was, że Destiny 2 to świetna gra. Doskonale zdaje sobie bowiem sprawę, że każdy z nas ma zupełnie inne preferencje i po prostu lubi co innego. Chciałem tylko pokazać, że na pewne rzeczy nie należy patrzeć przez pryzmat opinii osób, które nie zgłębiły wystarczająco tematu i zwyczajnie próbują nas zwieść z tropu.

To trochę tak, jak ze wspomnianą w tytule tej notki pozycją 69 - wielu zna ją tylko z opowieści i dlatego może budzić w nich niesmak. Tymczasem wystarczy się o tym przekonać osobiście - doświadczyć - by całkowicie zmienić swoje dotychczasowe zdanie...

Proste, prawda? Tylko bez skojarzeń :)

Trzymajcie się.

mashi1986

Tagi:

Oceń notkę
+ +39 -

"Ładny tyłek Sully"
Oceń profil
+ +131 -
mashi1986
Ranking: 46 Poziom: 64
PD: 34454
REPUTACJA: 32250
Miesięcznik PSX Extreme