SKLEP

Blog użytkownika BlondSpaceBoro

naima2
BlondSpaceBoro BlondSpaceBoro 24.07.2017, 19:57
Lublin - Spoko wieś
177V

Lublin - Spoko wieś

Dawno już nie wypiłem tyle wódki. I o dziwo nie miałem bólu głowy, tylko ta "kac kupa" że aż bolała du#a" :)

Kolejny zlot, kolejne nowe poznane osoby. I tak jak za każdym razem mogę o każdej z tych osób napisać w samych pozytywach.

Lipton - totalnie bezpośredni, totalnie pozytywny, totalny szlachcic co pełnych butelek nie zostawi samych. Kiedy większość z nas poszła patrzeć na tryskająca wodę, to dzielnie ze mną i Perezem dotrzymywał towarzystwa "czystej" :) 

ABI - Śliczna, miła drobna myszka, którą zapamiętam jako "Cool girl", która użyczała swoich schłodzonych trunkami szklanek by ochłodzić topniejących na jej widok chłopaków :D (żart, tam na dole było gorąco jak w piecu nawet bez striptizu)

Hacket - taki kumpel z ośki z którym można wypić piwko na ławce, pogadać o filmach  lub "pograć w grę" . Swój chłop. Nie będę wrzucał zdjęć ze zlotu i zostawię to własnie jemu, bo zna się na rzeczy. Robił je profesjonalnym sprzętem i ma odpowiednie wykształcenie w tym kierunku. 

Kuku - miłe i kulturalne chłopaczysko, choć małomówne :). Ale zloty są dla wszystkich, nawet takich co nie mają innym nic do powiedzenia. najważniejsze by się wszyscy dobrze i swobodnie czuli, oraz nie upuszczali pełnych kieliszków. :)

Emas - tajemniczy gość z długimi kudłami, z którym zdążyłem zamienić zaledwie kilka słów. Mimo wszystko sprawił wrażenie poczciwego człowieka i mam nadzieję, że na kolejnych uda nam się pogadać więcej.

No a co się działo:

a) Zostałem żoną Muminka i dzieliłem z nim małżeńskie łoże. Ale nie mogę się skarżyć, bo to szarmancki i opiekuńczy towarzysz, dzięki któremu w sumie nie miałem kaca, który zadbał o to bym się nie przeziębił kiedy zmógł mnie alkohol i kiedy było mi wszystko jedno jak śpię. Muminek był prawdziwym dżentelmenem i nie wykorzystał mnie na pierwszej randce...prawda? :/

b) bardziej obawiałem się naszej przyzwoitki, która pierwszej nocy rozwaliła łóżko hotelowe :) A obawy zaczęły się już przy stole, kiedy ktoś puścił famę, że Hiena twierdzi, że

 

Ale żarty na bok. Masa to dusza towarzystwa co sypie dowcipami na zawołanie, gazami z resztą też :D

 

c) Urabiałem jedną z barmanek by w końcu wydusić jakieś zniżki ale zanim na dobre się rozkręciłem zlecieli się chłopaki i masowo zaczęli atakować o zniżki drugą z dziewcząt. Na imię miała chyba Julia albo Julita ale pomimo dużego uroku osobistego twardo się targowała. Chyba była z Poznania, bo 10 zł na butelce to tak trochę meh. Perez próbował również na różne sposoby i w różnych wariantach. Ja nawet prosiłem by dać nam tu szefa do telefonu ale Aniołki Charliego (było ich trzy) twardo stały przy swoim. W końcu Perez zrezygnował z dalszych licytacji i po prostu wziął hurtem skrzynkę piwa i 2 litry czystej. Serio chłopaki, na następnym zlocie Perez powinien pić za Free. Tyle co on nam stawia, to pewnie później nie dojada, a ktoś musi trzymać łapę na tym portalu. Także tego... Ale żeby było śmieszniej to dosłownie 20 kroków dalej była spelunka, w której ceny wyglądały tak :D

A my tu się targowaliśmy o 10 zł na pół litra :) Square coś ty za pub wybrał? :)

d) Ale największą niespodziewajkę odwalił nam Tsurugi. Człowiek Ninja, który zaczaił się w pubie i usiadł do wejścia tyłem a na głowę miał zarzucony kaptur. Na przeciwko niego siedziała jakaś śliczna blondi i tak ich kilka razy mijałem idąc do baru i nazad. Aż tu po jakimś czasie kiedy wszyscy się zebrali, zagląda do nas jakiś zakapturzony oraz zamaskowany jak Ninja koleś i rozpina bluzę. Pierwsze co pomyślałem, to że odsłoni pas szahida i eksploduje. Ale odwrócił się, zdjął maskę i odsłonił oblicze znanej mi i uwielbianej przeze mnie mordki. Radość jak stąd do księżyca. :) No i poznaliśmy również jego super małżonkę. Pozdrawiam.

 

e)  Lublin mnie oczarował. Na początku jak zobaczyłem biletomaty, które nie mają nawet możliwości płacenia na zbliżenie, pomyślałem sobie -> wiocha :) Nawet jak jechałem autobusem do centrum, to również nie zachwyciłem się widokami, wręcz czułem się jak w Łodzi 10 lat temu. Ale kiedy dotarłem do centrum, zobaczyłem zamek i stary rynek to się w tej wiosce zakochałem. No przepiękne miejsce. Zwłaszcza w drodze powrotnej kiedy ewakuowałem się koło 8:30 a miasto dopiero budziło się ze snu. Ludzie rozstawiali stragany, na deptaku pusto, pogoda sprzyjała. Pomyślałem sobie, że nawet mógłbym tam zamieszkać.Kiedyś będę musiał się tam jeszcze raz wybrać. 

 

Z przykrych informacji to tylko ta, że 20tka PSX Extreme'a przerzucona na przyszły rok na wiosnę :(

 

A poza tym jak zwykle rewela. Tłukłem się w jedną i drugą stronę prawie po 8 godzin ale nie narzekam. I zachęcam oczywiście kolejnych debiutantów zlotowych. Nikt tam nie gryzie. Nawet Daaku i square odwiesili na tę chwilę rękawice bokserskie. Choć kilkoro z nas liczyło na walkę wieczoru. Zwłaszcza Muminek który dał upust swojemu rozczarowaniu :D 

 

No dobra, to wszytko ściema, wiadomo, że pojechaliśmy tam dla aczików, więc niech "Ucho pana Peresa" coś w tej kwestii zacznie czynić, zanim rozpęta się kolejna drama ;)

 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +33 -

Najpierw GRY, potem sprzęt
Oceń profil
+ +78 -
BlondSpaceBoro
Ranking: 42 Poziom: 65
PD: 35632
REPUTACJA: 25996
Miesięcznik PSX Extreme