SKLEP

Zdunowo

pijaki i inne jrpgo maniaki
Zdun Zdun 30.03.2014, 00:47
Silent Hill - oczami psychofana
1643V

Silent Hill - oczami psychofana

Tekst ten znalazłem w zakamarkach swojego dysku. Napisałem go około 2 lata temu chcąc zrobić własny rachunek sumienia z tą serią... Niestety natłok pracy i rodziny sprawił że musiałem to zaniechać - teraz pełen werwy chciałbym kontynuować ten projekt z wami - tworząc sporą skarbnicę wiedzy o uniwersum..

PROLOG"


Chciałbym tą skarbnicę wiedzy o tym miejscu dedykować przede wszystkim mojej żonie która jest jeszcze większym fanem tego koszmarnego uniwersum aniżeli ja, graczom oraz fanom horrorów. Dla mnie seria ma wydźwięk kultowy i nie są to dla mnie tylko gry... Zastanawiacie się w czym może dla mnie tkwić fenomen serii. Postaram wam się wszystko dogłębnie opisać i update'ować tą encyklopedię wiedzy na temat tego miejsca... Ostatecznie mają się tu znaleźć wszystkie odsłony serii (podstawowe jak również spin offy) oraz to co znajdzie się kiedy pisze te słowa czyli – czym jest to miasto, co sprawiło że rozpętał się w nim ten koszmar.. Ceny i jak znaleźć najtaniej daną część. Ostatecznie znajdzie się tu również recenzja obu filmów które opowiadają i uzupełniają historię z gry. Mam nadzieję że znajdzie się śmiałek który będzie miał ochotę przeczytać wszystkie 11 recenzji oraz "wstęp"... Powodzenia drodzy koledzy i koleżanki. Wejście w cudzy koszmar czas zacząć... Postaram się jak najmniej spoilerować same gry gdyż tekst ten ma zachęcić was do zapoznania się z serią jeżeli jeszcze tego nie uczyniliście. Bibliografią są moje osobiste doświadczenia z serią, czasopisma z psx extreme na czele (pozdrawiam z szacunkiem całą ekipę redakcyjną tego szmatławca), jak również nasze rodzime jak również zagraniczne skarbnice wiedzy na temat tej gry (sporo cytatów oraz skarbnica wiedzy odnośnie kultów jako takich)... Proszę bardzo o komentarze, myśli własne oraz przemyślenia odnośnie tego miasta. Myślę że z waszą pomocą powstanie bardzo dobre miejsce które będzie skarbnicą wiedzy na temat uniwersum od A do Z...

ZACZYNAMY.


"WSTĘP"

Historia miasta

Ciche wzgórze... Tajemnicze miejsce pełne uroku jak również niepokoju, to spowite mgłą miasto na pierwszy rzut oka nie wydaje się być ceną którą muszą zapłacić grzesznicy za swe zbrodnie... Miejsce nie o tyle mistyczne co przerażające dopiero po czasie. Miasteczko niegdyś tętniące życiem – w końcu położone nad malowniczą rzeką Toluca w zachodniej Wirgini (USA) posiadającą kurorty wypoczynkowe, motele, hotel, szpital, szkołę a nawet zakład penitencjarny. Z niektórych źródeł można wywnioskować że poza wszelakimi predyspozycjami jako miasto turystyczne silent hill było również mekką górnictwa tamtych stron...

 

Miasto zostało założone przez osadników podczas eksploracji USA w XIX wieku. Teren został wybrany ze względu na malowniczy krajobraz, jak się potem okazało teren ten zamieszkiwali swego czasu indianie ale uznając to miejsce za przeklęte opuścili pozostawiając po sobie jedynie cmentarz . Osadnicy którzy zamieszkali te tereny skłonni byli do wszelakiego rodzaju fanatyzmu religijnego... Według ich postulatu ogień wypędzał złe dusze z ciała czarownicy... Pewne notaki mówiły że nawet funkcjonował tam swego rodzaju sąd który szczycił się publicznymi egzekucjami "spalania zła" i oczyszczania dusz czarownic... Osobiście polecam przed zapoznaniem się z serią lub aby dokładnie wczuć się w klimat film "czarownice z Salem" oraz książkę "młot na czarownice".

 

The Order – historia sekty i dewiacji religijnej


Zakon the order zostało założone krótko po nadaniu statusu osady. Zakon to apokaliptyczny kult religijny, który zawładnął miastem Silent Hill, a z czasem zaczął owładać okoliczne miasta, jak Shepherd's Glen (które to miejsce poznamy przy okazji recenzji homecomming). Wyznawcy kultu w dążeniu do osiągnięcia celu nie wahali się sięgać po takie środki jak morderstwa, porwania czy tortury. The Order jest głęboko zakorzenione w historii Silent Hill i okolicznej kulturze. Jest on odpowiedzialny za podpalenie Alessy Gillespie, której szerzej się przyjrzymy przy okazji opisywania postaci kluczowych tej gry i dania jej władzy, którą później usiłuje jej odebrać. W wyniku ich działań powstaje stwór Pyramid Head (klasyczna postać uniwersum), który jest odzwierciedleniem sądu i kary mitologicznego boga kultu Valtiel (o którym potem). Jako że sam kult miał w mieście władzę absolutną – rządził większością instytucji w tym sierocińcem, to między innymi dzięki niemu zwariował, popadając w obłęd mordu Walter Sullivan o którym szerzej rozpisze się przy okazji omawiania fabuły części 4ej gry...


Według ich wierzeń nie istnieje Dobro czy Zło, lecz Chaos i Porządek, które w jakiś sposób usprawiedliwia ich działania. Aby utrzymać porządek nie wahają sięgać się nawet po brutalne i okrutne sposoby. W celu zapewnienia lojalności i dyscypliny, wiele dzieci przechodzi pod opiekę zakonu The Order, które są traktowane okrutnie i ostro dyscyplinowane. Dla wyznawców ludzkie życie nie ma znaczenia, gdyż są oni w stanie poświęcić ludzkie życie, aby zaspokoić swojego Boga.

 

The Order wielbi Otherworld, który według ich wierzeń jest domem ich wiary, reinkarnacji Boga, który często przedstawiany jest jako kobieta. Jest to fundamentem całego kultu. Ich mitologia ma wiele aniołów i świętych, w tym:

- Samael

- Valtiel

- Metatron

- Lobsel Vith

- Xuchilbara

 

Głównym celem kultu The Order, tak jak wielu jego członków, jest zapoczątkowanie apokalipsy i wprowadzenie wiernych do raju. Raj oznacza różne rzeczy dla różnych członków, jednakże cele pozostają takie same. Niektórzy próbują aktywnie się do tego przyczynić, podczas gdy inni po prostu przygotowują się na nieuniknione. Ich rytuały zawładnięte są magią, nadprzyrodzonymi siłami, a niektórzy członkowie zakonu posiadają nawet dość silne kontakty z zaświatami i w jakimś stopniu potrafią nimi manipulować.

 

Teraz "mały cytat" jednej z fanowskich stron odnośnie gry (jedyne co zrobiłem to przetłumaczyłem na nasz ojczysty język tekst gdyż sam bym lepiej nie opisał postulatów kultu) - gdyż bardzo ładnie wprowadza na s w samą sektę:


System wierzeń


"Oddanie"

Wszyscy członkowie zakonu muszą być całkowicie mu oddani w swoich przekonaniach, w swojej działalności i w życiu.

 

Członkostwo

Członkostwo w zakonie jest rozszerzone na wszystkich, którzy poszukują Old Ways. Są trzy stopnie wtajemniczenia: Mother Circle, do której należą założyciele zakonu, inaczej zwani Matką The Mother; Daughter Circle, do której należą druga generacja osób wyłonionych z The Mother; i Servant Circle, do której należy trzecia generacja wyłonionych z The Mother.

 

Rada Najwyższa (The High Council)

Rada Najwyższa jest organizacją w ramach zakonu, z której wszyscy członkowie mogą korzystać. Jej celem jest tworzenie innych grup w ramach potrzeb, działanie jako organ rządzący w sprawach dotyczących zakonu jako całości i rozstrzygania / sądzenia sporów.

 

Skargi i procedura dyscyplinarna

Wszystkie decyzje podejmowane przez Radę Najwyższą są nieodwołalne. Przedstawienie sprawy Radzie Najwyższej oznacza całkowitą akceptację jej decyzji. Jeżeli ktoś potrzebuje mediacji, w tym celu zwraca się do Pisarza Scribe.


W ramach zakonu The Order istnieje kilka sekt (może się wam wydawać pokręcone ale nada głębszemu sensu kiedy będę zajmował się recenzjami poszczególnych części):

 

Sect of the Holy Woman

Ta sekta była skupiona wokół kapłanki Dahlia Gillespie. Wierzyli oni, że Bóg ponownie wstąpi na ziemię pewnego dnia i zabierze ich do raju. Jednakże Dahlia zamierzała przyśpieszyć odrodzenie Boga poprzez rytuał podpalenia, w którym poświęciła swoją córkę Alessę. Członkami tej sekty byli: Dahlia Gillespie, Claudia Wolf, Vincent Smith i Leonard Wolf.

 

Sect of the Holy Mother

Członkowie tej sekty używali prowadzonego przez siebie Wish House do wskrzeszenia mesjasz. Sznowali Mother Stone jako coś świętego, a swojego Boga nazywali "Świętą Matką" Holy Mother. Wierzyli oni, że Holy Mother (uwaga kto tu doczytał i czyta uważnie prosze napisanie ok. Przed komentarzem – sprawdzam czujność )poprzez mesjasza zejdzie do nich w czasie rytuału poświęcenia Boga świętemu przedmiotowi. Byli sektą nieco mniej okrutną nić Sect of the Holy Woman. Ich wiara przyczyniła się do szaleństwa Walter'a Sullivan'a. Przeprowadzili oni także rytuał zmartwychwstania Rebirth zmarłego, który przeprowadził James Sunderland. Wyznawcami tej sekty byli: Toby Archbolt.

 

Sect of Valtiel

Sekta była skoncentrowana wokół księdza Jimmy'ego Stone'a. Uważała ona anioła Valtiel za najbliższego Bogu i czcili go jako boskiego kata. Członkowie sekty nosili czerwone szpiczaste kaptury i w swoich działaniach zachowywali się jak kaci. Członkami tej sekty byli: Jimmy Stone i George Rosten.

 

Sect of Shepherd's Glen (o której więcej przy okazji recenzji silent hill homecomming)

Odłam zakonu The Order mieszczący się w Shepherd's Glen, który odłączył się od głównego zakonu, aby prowadzić bardziej spokojne i stabilne życie. Mimo odłączenia się od zakonu nadal wyznawali wiarę w Boga i dyscyplinę. Sekta została założona przez cztery rodziny założycielskie Founding Families, które zawarły pakt z Bogiem: poświęcając mu dziecko raz na 50 lat z każdej rodziny, Shepherd's Glen ominą wszelkie efekty Otherworld. Rodziny założycielskie: Shepherd, Holloway, Bartlett i Fitch. Członkami tej sekty byli: Curtis Ackers, Adam Shepherd, Sam Bartlett, Martin Fitch i Margaret Holloway."

 

I wszystko się zaczyna......

Eh teraz zapewne myślicie po cholerę dałem tyle o kulcie... Otóż to właśnie on sprawił że przez całą serię głównych bohaterów spotykały wszystkie nieszczęścia... Kiedy omówiłem zagadnienia kultu pora przejść do tego od czego zaczął się koszmar miasta....

 

Pewnego razu w okolicach lat 70tych ubiegłego stulecia wybuchł pożar w kopalniach umieszczonych pod miastem... Mówi się że płomienie zjadają to miejsce do dziś... Generalnie istnieją 2 najbardziej prawdopodobne historie które mówią czym zostaje spowodowany ten wieczny płomień który do dziś oczyszcza grzeszników za ich przewinienia...

 

1 alternatywna wersja początku koszmaru (film):
 

 

Jedną ze ścieżek opowiada film a głosi on tezę że jedna z dziewczynek była przezywana przez swoich rówieśników wiedźmą . Jako że kult religijny utrzymywał się stale od czasów powstania miasta w pewnym momencie niewinne dziecko zostało za takową oficjalnie nazwaną....Ta dziewczynka nazywała się Allesa: Jej szkolna wychowawczyni, a zarazem przewodnicząca sekty, przekonała matkę Dahlię do "rytuału oczyszczenia". Kobieta nie wiedziała o co dokładnie chodzi i do jakiej tragedii dopuściła. Alessa została przywiązana do specjalnego, żelaznego symbolu sekty i podpalona. Kiedy Dahlia zobaczyła do czego dopuściła, wpadła w rozpacz i oszalała. Symbol spadł, odsłaniając szyb kopalni. Od płomieni zajęła się cała sala w której rytuał był odprawiany. Po chwili interweniowała policja. Alessa została zabrana do szpitala i mimo bardzo ciężkiego poparzenia przeżyła. Z jej duszy zrodziła się mroczna część - żądna zemsty za krzywdy. Od tego czasu w mieście zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Doszło do pożaru i śmierci wielu osób. Zaczęły się również "nadejścia ciemności", zwiastowane odgłosami syren ostrzegającymi mieszkańców transformacji, w których nadchodziła ciemność i wychodziły potwory.

 

2ga alternatywna wersja rozpoczęcia koszmaru (gra)

(uwaga jak ktoś nie grał SPOILERY)

 

Pożar został spowodowany przez Dahlię Gillespie. Jej córka przeżyła, jednak została przykuta do łóżka szpitalnego. Jej dusza rozdzieliła się na dwie części : jedna pozostała w jej ciele, a druga utworzyła dziewczynkę, którą Harry Mason wraz z żoną adoptował i nadał jej imię Cheryl.

 

Dziękuje za uwagę oraz paru portalom fanowskim, z których często czerpałem inspirację lub czasem cytowałem gdyż od nich czerpałem wiedzę na temat tego miasta, dzięki nim powstała ta notka o nim jak również mojej małżonce która pomagała mi w tej notce...

 

ps. przepraszam za przynudzający wstęp ale moim zdaniem jest to konieczność aby zrozumieć piękno tego tytułu...

 

gra: Silent Hill

platforma: psx/ psn classic

cena: psx- około 60 zł / 80 zł , psn 26zł

rok wydania 1999

 

SILENT HILL


"notka historyczna jak się grało w roku 1999 – życie nastolatka kochającego gry w tym czasie"


Przed samą recenzją wróćmy pamięcią do pamiętnego roku 1999 kiedy to pierwsza część cichego wzgórza od konami miałą swoją premierę... W tym czasie gry kosztowały 240 zł a można je było znaleźć na wszelakich giełdach i anonsach – internet był dla wybranych - korzystało się z modemów podłączonych pod sieć telefoniczną o prędkościach internetu mobilnego sieci play gdzieś głęboko w lesie... W moim pięknym mieście królowali nieśmietelni piraci z hali targowej o wdzięcznych ksywach – łysy (wielki łysy kafar), mały (około 120 cm wzrostu) oraz rudy (zgadnijcie dlaczego ) - wołali do każdego młokosa przechodzącego przez w/w miejsce "filmy, gry, muzyka, porno" mnie interesowały te 2gie i kiedy do nich się podchodziło wyciągali parę kartonów a w nich setki gier w "oryginalnych" kserach opakowań i czeskich nadrukach na nich... Ciekawe co się dziś z nimi dzieje i czym szmuglują w dobie internetu – pewnie szlugami i alkoholem.... Mniejsza z nimi... Drogą jak się sprawdzało czy warto kupić oryginał były 3 źródła: psx extreme i parę innych magazynów, piraci i najpierw kupienie takowego za 30 zł oraz PlayStation magazine z demem w środku... Z tego ostatniego źródła dowiedziałem się że taka gra powstaje a dokładnie za sprawą tego trailera...

 

 

ta muzyka, grafika i klimat... Stwierdziłem pokaże matce może mi kupi... Aha... Zobaczyła i skwitowała – tu się zabija dzieci nożem w dupie ci się poprzewracało (w tamtych latach rodzice bardziej zwracali uwagę co robią ich pociechy)... Cóż zakazany owoc kusi najbardziej ... Miesąc później w psx extreme pokazali e3 i napisali że szykuje się "dobry klon resident evil" jak bardzo się mylili.... Tak czy siak w dniu premiery eu zakupiło się za 30 zł pirata po czym zbierało się pracując wakacyjnie na oryginał...

 

"SILENT HILL – horror idealny"

Wiele osób po premierze tego tytułu tak uważała... Cofnijmy się w czasie: zamieniam się w "redaktora" końcówki XX wieku i recenzuje tytuł zgodnie z tamtymi czasami. Natomiast pod koniec recenzji porównam jak się gra w tych czasach (2013)... Uwaga zakładam kolorową flanelową koszulę, puszczam w głośnikach "just 5" otwieram pierwszego żywca "pssssst", maszyna czasu ruszyła...

 

ZACZYNAMY...

Konami to naprawdę zdumiewająca firma, jedna z najlepszych w tych czasach... metal gear solid, pro evo, teraz silent hill... Kiedy czytaliście ostatnie newsy z e3 1998 roku pewnie nie sądziliście że tym razem nie dostaniemy klona resident evil a zupełnie nową oryginalną markę która mam nadzieję że będzie przez następne lata kontynuowana, ja nadal nie mogę wyjść z koszmaru który zafundowała mi ekipa w/w studia., ale po kolei... Początek gry nie zapowiada niczego co by nie było standardem który przyzwyczaiła nas seria resident evil 1 i 2 swego czasu...

 

Nasz główny protagonista ma na imię Harry Mason... Pewniego pięknego wakacyjnego czasu postanowił wyjechać ze swoją córką Cheryl na wakacje... Przejeżdżając przez okoliczne "wiochy" położone gdzieś w dalekich zakątkach united states of america natrafia na kolejne obrzeża kolejnego miasteczka – widzi szyld "silent hill" po chwili przed samochodem staje jakaś poparzona dziewczyna, Harry nie chcąc staranować kobiety ostro zakręcił i wpadł w jakiś rów – wali łbem o kierownicę i traci przytomność – oto intro tytułu... Jakiś czas później budzi się w miasteczku które spowija mgła i pada "śnieg" – śnieg?? Przecież to lato... Mało tego w samochodzie nie yło jego córki gdzieś zaginęła... Woła ale ta nie odpowiada... i tak zaczyna się nasza przygoda w której poszukujemy córkę. Wiedzcie że fabuła pełna jest twistów opartych na starych wierzeniach, dziwnych ortodoksyjnych sektach religijnych "palących czarownice" oraz twistów związanych z pojawiającymi się nowymi postaciami oraz zmianą świata z "normalnego" na pełnego krat porośniętych i świeżym mięsem oraz strasznymi potworami w ilościach hurtowych. Właśnie tutaj się zatrzymajmy, to że zwiedzamy zamglone miasto to jedno jednak gdy zawyją syreny miejsce zmienia się nie do poznania – zamiast podłogi widzimy kraty zardzewiałe, potwory wyskakują z każdego zakrętu natomiast na ścianach często wiszą nieszczęśnicy którzy nie mieli tyle szczęścia co my i potwory się nimi zajęły... Tyle jeżeli chodzi o samą historię przedstawioną w grze – sądzę że więcej nie należy wam zdradzać w tym aspekcie abyście sami poznali piękno opowiedzianej historii... Należy jednak pamiętać że dialogi w tej grze pisał człowiek niepełnosprawny chyba gdyż operują tu zdaniami pojedynczymi.. Dialogi w grze...

 

 

"-what happened

  • where am i??

  • you in silent hill

  • what happened here."..

i tak całą grę

 

Niestety minus straszny, ale klimat, gameplay, zagadki oraz gęsta atmosfera pojawiająca się w tym tytule sprawiają że do samych dialogów nie przywiązuje się w dalszej części większej wagi...
 

Kiedy poznaliśmy już jako tako o co w grze chodzi należy zaznaczyć z czym mamy do czynienia... Otóż jest to horror z krwi i kości który miesza swój schizofreniczny klimat z zagadkami na bardzo trudnym poziomie przy których można spędzić bez solucji nawet po kilka godzin... Sam tytuł ma jak na nasz rok 1999 całkiem otwartą strukturę świata w której zwiedzamy parę lokacji, między innymi szpital, szkołę, apartamentowiec, kościół... Spotykamy tu zupełnie innych przeciwników do których przyzwyczaiła nas 2 częściowa seria o żywych trupach... Walczymy z potworami z piekła rodem – jakimiś latającymi poczwarami, zniekształconymi dziećmi z nożem w ręku czy pielęgniarkami z widocznym kręgosłupem - trochę na modłę tego nowego filmu na jak mu było... The ring.. Poruszamy się w pełnym 3d co jest nowością w tego typu produkcjach a grafika lśni przez ilość detali i szczegółów przedstawionych w trakcie zwiedzania cichego wzgórza... Kamera idzie za naszą postacią – możemy ją w miarę dowolnie manipulować co znów daje pstryczka w nos konkurentom od capcom gdzie w obu resident evil tła to obrazki nieruchome... Miasto spowija mgła co tylko potęguje nastrój grozy i nigdy nie wiadomo co nam wyskoczy z zza rogu... A kiedy świat zmienia się w alternatywny (ten z kratami, mięchem i wózkami inwalidzkimi w różnych dziwnych miejscach) nie raz nie dwa miałem ochotę popuścić zwieracze ze strachu... Ostatni raz napiszę – klimat grozy, mistycyzmu oraz zaszczucia wylewa się z ekranu a wszystko to potęguje dodatkowo muzyka a właściwie MUZYKA i odgłosy w tle!!! Napisał ją niejaki Akira Yamaoka – jeszcze nie znam gościa ale jak będzie pisał takie ost'y dalej, myślę że daleko zajdzie w growym światku. Kawałek z intra nucę do dziś – nagrałem sobie na walkmena cały soundtrack i jadąc do szkoły – w końcu jeszcze jestem nastolatkiem i puszczam cały czas jadąc na kolejne sprawdziany myśląc o morderstwie gazrurką mojej nauczycielki matematyki (Zduńczyk znowu nie umiesz siadaj!! 2 -...)...

 

Powoli podsumujmy.. Silent Hill nie jest zwykłym horrorem, to tytuł który pokazuje nowy kierunek w tym gatunku i odchodzi od laboratoriów, żywych trupów oraz zagubionych special ops... To gra o mistycyzmie, dewiacjach religijnych oraz spełnieniach najgorszych koszmarów... Kiedy to piszę boję się kolejnej mgły czy za rogiem nie spotkam dziecka z nożem w ręku... Boję się tego tytułu a my gracze i fani horrorów lubimy się bać... Jeżeli jesteś jednym z nas i nudzi was eksterminacja żywych trupów nie pozostaje wam nic innego jak wjazd na giełdę w poszukiwaniu swojej kopii gry.. To rewolucja horrorowa i tytuł który na długo pozostanie w waszej pamięci... Boję się jedynie aby nie zatracić się w tym dziwnym miejscu pełnym niepokoju, trudnych zagadek do rozwiązania w schizofrenicznym i obskurnym designie... Niech żyje konami po raz kolejny.. Niech żyje SILENT HILL!!!

 

Ocena:

Grafika: 9

Muzyka:10

Miodność: 9

ogółem 9/10


 

<pssssst> otwieram 4 piwo i znajduje się z powrotem w roku 2013 wśród was drodzy czytelnicy... Co się zmieniło przez te 14 lat... Oprawa dziś niestety stoi na niskim poziomie aczkolwiek po jakimś czasie przestaje przeszkadzać. Muzyka cały czas trzyma poziom i należy jedynie żałować że Arikra Yamaoka już nie komponuje ost do serii... Zagadki odstraszą 90% z dzisiejszych młodych graczy gdyż takich gier uruchomiających szare komórki już się nie robi.. Dla mnie to prekursor, tytuł który swego czasu zrewolucjonizował gatunek... Polecam każdemu który nie grał w tą część... Zluzujcie poślady przestańcie patrzeć na oprawę i wejdzie w ten ciężki i obskurny klimat który człowieka niszczy do dziś...

 

ok... Myślę że na dziś już koniec: już jutro !!!


 

gra: Silent Hill 2

platforma: ps2/ hd collection

cena: ps2- około 40 zł , ps3 80zł

rok wydania 2001

 

SILENT HILL 2

 


 

"Zabieranie się za grę przełomową w gatunku horroru, czyli o silent hill 2 tekst dosyć luźny..."

 

Czy warto było kupić ps2 – "no kutwa rejczel"

 

Rok 2001 był przełomowym dla ps2... Premiery miały takie hity jak : Grand Theft Auto 3, Final Fantasy X, Devil may Cry, Metal Gear Solid 2 , Gran Turismo 3, Twisted Metal Black, Ico, Jak & Daxter i własnie silent hill 2 (fucking K.O!!!), jak tu nie pokochać tej konsoli – w tym też roku odnotowano znaczny skok sprzedaży konsoli od sony – dziwicie się po takiej wylęgarni hitów?? Pamiętam, że swoją "czarnulę" już miałem i naprawdę nie wiedziałem co kupić tyle tego było... Bez zastanowienia się w dniu premiery skoczyłem do osiedlowego sklepu i zaopatrzyłem się w tytuł: silent hill 2 diretctors cut za więcej aniżeli 200zł... Nie miałem pojecia co mnie czeka, nie byłem świadomy... W tych czasach kiedy to modem telefoniczny służył mi jeszcze jako internet a jednym prawdziwym źródłem zachęcającym do kupna gier w naszym pięknym kraju były gazety branżowe... Kiedy ofoliowałem swoją kopię gry i włożyłem do konsoli był wieczór natomiast w domu nikogo nie było – chyba właśnie tej nocy moja psychika została wystawiona na wielką próbę która to zakończyła się nad ranem kiedy zobaczyłem napisy końcowe i nie mogłem zasnąć zaszokowany jaką jazdę bez trzymanki zaserwowało mi konami...

 

Widzę napis konami, dziwna nastrojowa melodia – intro ryjące beret, "start game" – new game – poziom trudności normalny – poziom zagadek normalny – jest! Główny bohater na tle obskurnego kibla coś do siebie majaczy – zaczynamy !

 

Silent Hill 2

 

"In my restless dreams, I see that town… Silent Hill.

You promised you’d take me there again someday.

But you never did.

Well I’m alone there now…

In our ‘special place’…

Waiting for you"


 

Tymi słowami rozpoczynamy przygodę, nasz nowy "hiroł" nazywa się James Sunderland. Dostał on list od swojej żony który mówi że ta czeka w ich specjalnym miejscu, w miasteczku turystycznym silent hill w którym spędzili piękne i magiczne chwile nazywając to miejsce "specjalnym"... wszystko było by w porządku gdyby nie fakt że Mary (żona) strzeliła w kalendarz ładny czas temu.... Hmmm coś tu nie gra... I własnie na tym opiera się główny zarys fabularny tego tytułu. James w poszukiwaniu swojej ukochanej spotyka naprawdę bandę porąbańców z Eddiem oraz bliźniaczo podobną do jego żony erotomanką Marią na czele... Może zakończmy w tym miejscu przestawienie fabuły gdyż są jeszcze na tym globie osoby które gry nie przeszły (co jak najszybciej powinny nadrobić). Nadmienię jedynie że tak dorosłej psychologicznej, wciągającej oraz rozbudowanej historii na marne szukać w dzisiejszych tytułach... Młodzieżowo chyba na taki stan rzeczy nazywa się "mózg rozjebany", jeżeli tak to wiedzcie że przynajmniej parę razy taki stan mój umysł przeżył... Tym razem twórcy odeszli znacznie od tematyki kultu/ spalonej dziewczynki/ alternatywnego i zmieniającego się świata. To co tym razem wzięli na swój warsztat to profil psychologiczny ludzi, poszukiwanie własnego ja oraz walkę z największymi osobistymi koszmarami... czy z Jamesem wszystko jest ok ? Czy to miasto sprawia, że czujemy się tak odosobnieni i zagubieni – na te odpowiedzi przyjdzie nam poczekać aż do zobaczenia napisów końcowych... A musicie wiedzieć że warto...

 

"Nowe oblicze koszmaru ma wielką wannę na głowie"
 


 

Poza kilkoma npcami/ schizofrenicznymi postaciami przewijającymi się przez ta historię powstała również pewna ikona, bohater bardziej charakterystyczny dla serii od samych głównych protagonistów i miasta.. Proszę państwa, przedstawiam wam piramidogłowego:

 

 

Ten "sympatyczny" jegomość posługujący się mieczem większym od tego który dzierżył Cloud Strife w Final Fantasy 7 jest ucieleśnieniem tego co w silent hill najkoszmarniejsze... Potężny, milczący człekokształtny stwór jest symbolem wszystkich grzechów i karą za nie... Praktycznie nieśmiertelny, powoli zbliżający się w waszą stronę, ciągnący za sobą ten miecz, wydający przy tym charakterystyczny odgłos tarcia żelastwem o żelastwo.. Moja rada?? uciekajcie jeżeli wam życie miłe... Zawsze spotkanie z tym gościem to straszna nerwówka którą do tamtych czasów porównać można jedynie jak na drodze Jill pojawia się Nemesis... To właśnie od tej części – piramidogłowy z miejsca stał się wizytówką serii kojarzoną z nią stricte...

 

"gameplay, grafika, muzyka, zmiany względem orginału na psxa"

 

Gameplayowo i systemowo konami ogarnęło kontynuacje celująco – jak na 2001 rok piękna grafika z klasyczną już mgłą na czele, szczegóły w przedstawionych miejscówkach pierwsza klasa... Co prawda nadal wszystko jest sterylne ale ilość szczegółów rozbraja na tyle że można spokojnie przymknąć oko na w/w mankament... same modele postaci to najwyższa półka ps2 i naprawdę kawał dobrej roboty ze strony konami. Gra świateł i cieni, lokacje i ich wykonanie dziś to wszystko wydaje się średnie, w końcu od premiery gry minęło już 12 lat (ale ja jednak stary jestem ) ale wiedzcie że w roku 2001 chyba nie powstała ładniejsza produkcja aż do premiery następcy o którym napisze za jakiś czas..

 

Miasto jest jakby większe a same miejsca chociaż pozbawione alternatywnej rzeczywistości jaką widzieliśmy w sh1 (kraty, mięcho, gore) są jeszcze bardziej przytłaczające, ponure i melancholijne zarazem... Tym razem zwiedzamy apartamentowiec – świetna, ponura i mroczna lokacja, szpital – z klasycznymi pielęgniarkami na czele, muzeum – bez spoilerów ale będziecie się bać/ dobrze bawiąc oraz hotel – "mindfuck" murowany . Każda z miejscówek jest zupełnie inna, każda ma swój własny: mroczny, smutny i przytłaczający klimat oraz jak już pierwsza część zdążyła nas przyzwyczaić zagadki na bardzo wysokim poziomie, chociaż tym razem moim zdaniem są nieco prostsze aniżeli w poprzedniku ale i tak myślę że spokojnie 70% dzisiejszej młodzieży bez solucji tego nie ogarnie ... Chodząc po tych miejscach spotykamy na swej drodze wiele maszkar w tym manekiny zniekształcone, człekokształtne które plują z klaty kwasem, pielęgniarki (kolejna wizytówka serii) czy kawałki mięsa w które wyglądają jakby połknęły wannę. Jest paru bossów ale nie opiszę żadnego z nich gdyż zdradzę fabułę gry – wiedzcie że to pierwsza liga... Czym tłuczemy i co nosimy ze sobą w tej "koszmarnej grze"... Poza kolejnym juz symbolem serii (latarka oraz radio które trzeszczy kiedy jakaś maszkara znajduje się w pobliżu) do naszej dyspozycji oddano nam gazrurkę, pistolet, shotgun, strzelbę... Mało ale nie o walkę tu chodzi a o klimat a jak zauważyliście od początku tekstu oblewa on nas na każdym kroku...

 

Na osobny akapit zasługuje wzmianka o ścieżce dźwiękowej (muzycznej jak i również dźwiękowej), którą do dzisiejszego dnia mam za top1 ever... Akira Yamaoka tworząc ja miał niezłą jazdę.. Wyszedł mu istny majstersztyk, tytuł ponadczasowy audiowo i same motywy przewodnie jak również dźwiękowe to coś powyżej pierwszej ligi w grach.. nie będę tego opisywał proszę zobaczyć jak to się odbywało a bez dwóch zdań mamy tu do czynienia z mistrzem mrocznej muzyki i nie pozostaje mi nic innego jak tylko wielki smutek ze zaprzestał on współpracy z serią sh jakiś czas temu :

 

"Look James I'm real..."

 

Powoli czas na małe podsumowanie... W roku 2001 miał miejsce jeden z największych wysypów hitów w dziejach gameingu jednym z nich a dla mnie chyba największym był SILENT HILL 2 tytuł dla koneserów tego co mroczne, złe i schizofreniczne idealny... Począwszy od grafiki, przez fabułę, postacie, design, zagadki i MUZYKĘ... Tu wszystko zagrało i jest na swoim miejscu. Tytuł którego nie przebiło jeszcze nic w gatunku a zwie się on "Ciche Wzgórze część druga"... Konami brawo udało wam się...

 

Moja ocena:

 

rok 2001

grafika 9 (swego czasu nowa jakość)

muzyka 10 (do dziś nie znajdziecie lepiej pasującej ścieżki dźwiękowej)

gameplay/fun z gry 10- (parę pomniejszych wpadek technicznych nie psuje całokształtu)

ogółem 9 z wielkim plusem za malutkie wpadki techniczne


 

rok 2014

grafika: 6 (oj lata na karku czuć ale nadal można się zachwycić iloscia detali)

muzyka: 10 (j/w)

gameplay/fun z gry: 8 (gameplay troszkę już laczkiem śmierdzi ale fun z gry jak i wciągająca fabuła pozostały bez zmian)

daje spokojnie 8+ nowym graczom z tego uniwersum i zapraszam takowych graczy do poznania tej historii, ci co przeszli myślę że tak jak ja ocenią go jak w 2001 roku..


 

Gdyż strach nigdy wcześniej nie był tak "ciężki" w grach

 

ps. Hd collection polecę również każdemu zainteresowanemu gdyż została już na tyle połatana że spokojnie można czerpać 100% "przyjemności" z gry niczym za czasów triumfu i wielkiego roku dla konsoli sony...

ps.2. Jak ukończę przez niektórych wyczekiwaną notkę o pyrkonie zabiorę się za teksty o następnych częściach... W sumie jeszcze nie wiem czy dawać na blogi oraz do recenzji czy tylko do blogów/ lub tylko do recek...

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +58 -

nara szpara nerdy
Oceń profil
+ +43 -
Zdun
Ranking: 123 Poziom: 54
PD: 21315
REPUTACJA: 17249
Miesięcznik PSX Extreme