SKLEP

Blog użytkownika Gomlin

Majkelx88
Gomlin Gomlin 26.08.2017, 21:29
Death Note od NETFLIX - trochę o filmie [SPOJLERY]
357V

Death Note od NETFLIX - trochę o filmie [SPOJLERY]

Wczorajszego wieczoru postanowiłem się zmierzyć z filmową adaptacją Death Note od Netflixa. Jak wypadł film ? Zapraszam do tekstu i paru przemyśleń o nim.

PAMIĘTAJ:

To jest Death Note ale nie traktuj go jak Death Note


Na samym początku trzeba zaznaczyć pewien fakt, który ma bardzo duży wpływ na odbiór filmu - zwłaszcza przez osoby, które są zaznajomione z mangą/anime. Ten film nie jest i prawdopodobnie nigdy nie miał być ani adaptacją ani też dziełem opierającym się na mandzie/anime. Wręcz przeciwnie - jest to film, który lekko bazuje na materiale źródłowym ale wszystko chce opowiedzieć nam na swój sposób. 

Zatem do DN od Netflixa trzeba podchodzić jak do zupełnie normalnego filmu, który ma na siebie swój pomysł a w którym na pewno znajdziemy kilka smaczków z pierwowzoru. To, że film miał się diametralnie różnić od materiału źródłowego był fakt wybrania na rolę L....murzyna.

Pamiętam, że jak ta informacja ujrzała światło dzienne, to w internecie wylała się fala hejtu na film. Osobiście podejrzewam, że po tej informacji (a później po samym już zwiastunie) każdy fan podchodzi do obejrzenia tego filmu bardzo ostrożnie. Cóż nie da się ukryć, że przy takim posunięciu film od Netflixa bardzo śmierdzi innym doszczętnie zepsutym Dragon Ball Evolution...


 Zatem przejdźmy do tego co film może nam zaoferować :


 

- NOTATNIK:

Oczywiście bazowym pomysłem na cały film jest notatnik śmierci, który nagle spada z nieba a którego odnajduje protagonista. Sama idea notatnika mniej więcej działa jak ten który znamy. Po wpisaniu imienia i nazwiska osoby, której twarz znamy umrze. I tutaj albo oko mi się przymknęło na kilka sekund i coś przegapiłem albo słowem nikt nie wspomniał o zawale serca po 40 sekundach  (z resztą w całym filmie tylko jedna osoba chyba tylko ginie z tego powodu). O możliwości przyczyny zgonu jest już wspomniane wprost oraz o paru innych zasadach.

- POSTACIE:

I tutaj na samym słowie "postacie" mógłbym skończyć wywód. Dlaczego? Ponieważ postacie jakie kojarzymy w filmie są zupełnie różne od tych, które znamy, Samo to, że nasz bohater to Light Yagami  Turner mówi już chyba wszystko... No ale to takie hamerykańskie.

Nasz protagonista wcale nie jest super-mega-kujonem, z poziomem inteligencji znacznie przewyższającym przeciętnego człowieka chociaż film stara nam się do ułomnie wmówić ( scena gdzie ojciec pyta czy jest za głupi by coś zrozumieć ). Może najlepiej pokazać to na przykładzie:

Czy człowiek super inteligentny, z ponadprzeciętnym IQ, z darem wyjątkowo bystrej dedukcji zachowałby się tak?

SCENA:

Duży koleś, dobrze zbudowany szarpie dziewczynę a nasz bohater to przeciętniak jeśli chodzi o budowę ciała i siłę. Mimo to honor (bądź niezła dupa w opałach - a nóż podymam) nie pozwala mu przejść obok bezczynnie. Zatem następuje popchnięcie gogusia i stawianie mu się po czym straszy owego tym iż:

- Jeśli uderzysz nieletniego będziesz zatrzymany przez policję i notowany

Argument nie do pobicia i zapewne ratujący całą sytuację. Kilka sekund później bohaterski i przewidujący wszystko o kilka kroków do przodu Light najwidoczniej pominął w swojej dedukcji bliskie spotkanie trzeciego stopnia masywnej piąchy przeciwnika ze swoim pyskiem.

Cóż zdarza się najlepszym prawda?

Dalej jest Ojciec Lighta i Mia, którzy również nie mają absolutnie nic wspólnego ze znanymi nam bohaterami. Ojciec Lighta to niezbyt rozgarnięty policjant a Mia to pusty lacho ale warta zaliczenia. Nasz Bóg Śmierci to jedyna postać mająca coś wspólnego z oryginałem ale w samym filmie było go zdecydowanie za mało. Być może sam fakt, że jest go w filmie tak mało sprawia, że nikt w scenariuszu nie zdążył zepsuć tej postaci.... no i głos podkładany przez Willema Dafoe jest rewelacyjny!

A no był jest L - czyli murzyński Assasyn z Matrixa (chociaż Morfeusz miał większy łeb a co za tym idzie był dużo mądrzejszy!) - ten posiada poziom inteligencji na poziomie Lighta, więc tutaj propsy (równi przeciwnicy).  Aaaa był jeszcze Mistrz Kung-fu Tong Watari Po - postać równie zbędna co mikrofalówka w kiblu.

 

- FABUŁA:

Fabuła od samego początku jest zmieniona ale nie będę wszystkiego zdradzać. Protagonista znajduje notatnik i wcale nie chce z niego skorzystać bo jako "Bóg" wprowadzi na świecie ład i porządek a ulega namowie Ryiuk'a. Główny bohater traktuje notatnik jako zabawkę i oczywiście bez krępacji chwali się swoją "zabójczą" zabawką ze znanym nam lachonem by ta mu dała dupy. Oczywiście całkowicie normalne jest, że każdy lachon leci na notatnik śmierci z większym zaangażowaniem nich mucha na upragnione gówno. Po tym jest trochę bzykania (ale prawie nic nie widać więc nie ma się co napalać) na przemian z zabijaniem i dobrym fun'em (bohaterów, nie naszym). 

Życie to jednak nie jest bajka i nie głaszcze Cię po jajkach, zatem jak z matrixa wyłania się myrzyński assasyn, który ustala kto jest "Kirą" szybciej niż Ty podczas oglądania tego filmu. W tej chwili zaczyna się walka dwóch wielkich mózgów tego świata. Pułapki, umysłowe zasadzki, wyprowadzenie przeciwnika w pole, wyrafinowane strategie, pole do popisu daje błyskotliwy umysł L podczas tworzenia misternych planów mających na celu zdemaskowanie przeciwnika i....a nie sorka, to było w anime i mandze.

Wracając do filmu to nim się obejrzysz a już jest końcówka filmu i zdajesz sobie sprawę, że chyba 2/3 filmu masz przespane bo nic z niego nie wiesz, bo nic tam się nie dzieje. Przez moment zastanawiasz się czy program Ci się nie przełączył podczas oglądania bo w tle lecą kawałki muzyczne z lat 90 na balu studniówkowym. Po chwili widać scenę rodem z szybkich i wściekłych w wykonaniu L - ten brawurowo rozbija samochód o wszystko co się da ( lampy, przystanek) jadąc przez prawie puste ulice... Następnie jest moment kiedy się okazuje, że prawie każdy chce każdego zabić i w kulminacyjnym momencie jest koniec ;] Dziękujemy - wypier***alaj. W ostatnich minutach filmu, ten chce zabłysnąć super zawiłym wyjaśnieniem faktów, których nigdy byśmy się nie domyślili. Oczywiście seans kończy się sceną, która ma nam dać do myślenia... Wiece - o kurde to było tak? To zrobił on?!?! I co teraz dalej?... Niestety, autorzy chyba nie spodziewali się, że jedyne myśli jakie przyjdą widzowi do głowy to takie - czy warto było w ogóle poświecić swój czas temu potworkowi...


PODSUMOWANIE

Szczerze mówiąc nie wiem jak mam ocenić ten film. Bo jeżeli wychodzić z założenia, że do filmu nie należy podchodzić jak do adaptacji anime/mangi a do zwykłego filmu to jest słabo. Postacie są miałkie, nudne i bez polotu. Dialogi nie przekraczają czasami poziomu trudnych spraw choć aktorstwo dużo lepsze Fabuła woła o pomstę do nieba a sam film nie przyciąga absolutnie niczym poza świetnie zagranym Ryiuk'iem. I w takim przypadku film oceniam na 3.5/10

Jeżeli mam jednak do filmu podejść jako fan tego tytułu to czuje się jakby mnie katowali. W takim wypadku film kpi z widza i robi z niego totalnego idiotę. I wcale nie chodzi mi o to, że L jest murzynem.Zepsute jest tu po prostu wszystko - od głównego bohatera, po fabułę, resztę postaci jak i samą ideę Notatnika.

Jeżeli twórcy nie chcieli by ich film traktowano pod kątem oryginału to równie dobrze mogliby zrobić film o srajtaśmie śmierci. Każdy, którego imię i nazwisko napiszesz na papierze umrze jeżeli się nim podetrzesz a zamiast Ryiuka byłby Król Kupa i wszystko byłoby cacy. Pod kątem anime/mangi film ma 2,5/10 .

Niestety, dla mnie to taki drugi Dragon Ball Evolution - zmarnowany potencjał i zdeptana marka. Z mojego punktu widzenia - stracony czas i nie polecam filmu ani fanom Death Note'a ani pozostałym wyjadaczom filmowym, którzy mogliby się spodziewać po prostu dobrego filmu o jakimś tajemniczym notatniku. Zdecydowanie polecam i odsyłam do japońskiej adaptacji Death Note'a ;]

Tyle ode mnie - oczywiście to tylko moje zdanie a innym film może się podobać. Także nie ma lepszego rozwiązania jak obejrzeć samemu i się przekonać - ale pamiętajcie, ja ostrzegałem ;)


Pozdr.!

Tagi:

Oceń notkę
+ +15 -

Należę do rasy starożytnych smoków
Oceń profil
+ +88 -
Gomlin
Ranking: 33 Poziom: 68
PD: 39682
REPUTACJA: 21362
Miesięcznik PSX Extreme