SKLEP

Dumny Gracz

Nigdy nie wstydź się tego, że jesteś graczem
Igor Chrzanowski Igor Chrzanowski 22.04.2016, 21:23
Ratchet i Clank ratują kino – recenzja filmu okiem psychofana
4047V

Ratchet i Clank ratują kino – recenzja filmu okiem psychofana

Dziś odbyła się polska premiera filmowych przygód jednego z najlepszych duetów wykreowanych przez Sony. A jako niemalże psychofan serii, nie mogłem sobie odmówić pójścia do kina i zobaczenia na własne oczy jak Ratchet i Clank rozprawiają się z Derekiem na srebrnym ekranie.
 

Jak już wspomniałem, Lombax i jego koleżka z raritanium są mi szalenie bliscy. Grałem w praktycznie każdą odsłonę cyklu – nawet te wydane tylko na komórki, dlatego też można powiedzieć, że znam całą sagę na wylot. Z tą wiedzą i nieopisaną radością wkroczyłem do łódzkiego Heliosa, by oddać się odświeżonym perypetiom ulubionej dwójki.

Z racji, że cała historia została zresetowana, w nowej wersji „jedynki” możemy zobaczyć zarówno elementy doskonale nam znane, jak i te, których jeszcze nie było, bądź pojawiły się dopiero we wszystkich kolejnych odsłonach.

Tym razem pokrzywdzony w dzieciństwie Derek planuje stworzyć planetę idealną i aby tego dokonać niszczy te, które są jego zdaniem najładniejsze i z ich skrawków postanawia skleić sobie własny raj. Do pomocy ma oczywiście okrutnego Wiktora i mojego „da best for live” złoczyńcę ever, w postaci szalonego doktora Nefariousa. Jak widzicie, wiele toczy się tu zgodnie z oryginałem, lecz tworzy już podłożę pod start zupełnie nowej (zapewne) trylogii growo-filmowej.

Fabularnie jest bardzo dobrze – co prawda wszystkiego można było się spodziewać, ale przecież od tego typu dzieła niczego więcej się nie oczekuje. A jak na dobrą adaptację gry przystało, trzyma się prawidłowego scenariusza.

Jednak to, czego praktycznie każdy fan żąda od takiego filmu, to klimat. I jak to wyszło ekipie odpowiedzialnej za dzisiejsze dzieło? Z czystym sumieniem można powiedzieć, że niemalże idealnie. Dlaczego zatem kolega Dawid dał tak niską ocenę? Odpowiedź już za chwilę. Tymczasem skupmy się na nawiązaniach do światów znanych z konsol Sony.

Dlaczego jestem tym tak bardzo zachwycony? A no dlatego, że wszystko tu oddano perfekcyjnie. Zacznijmy zatem od arsenału, który był naprawdę pokaźny. Podstawowy blaster, granatnik, wyrzutnia rakiet, miotacz ostrzy, pyro, linka, zamieniacz w owce, kamuflaż, zamrażacz, a nawet kultowe R.Y.N.O, które w tym przypadku zamienia w roboty. Czego tylko dusza zapragnęła, to otrzymała. Jeśli zaś chodzi o postacie, to zadowoleni mogli być zarówno starzy wyjadacze pamiętający jeszcze pierwszą trylogię i ci, którzy dołączyli do Ratcheta w nowej trylogii. Są tu; kochany hydraulik zbierający od nas super walutę, Mr. Zurkon, ekipa Qwarka, dr. Nefarious, roboty bojowe, znana dziennikarka i Neftin z Nexusa, to tylko przykłady pojawiających się bohaterów. Dodatkowo wszystkie lokacje zostały zaprojektowane z odpowiednią dozą uczucia i dokładności, dzięki czemu sprawny fan bez problemu rozpozna je jeszcze zanim pojawią się podpisy informujące.

Wielkie uznanie należy się twórcom również za mnogość easter eggów i przywiązanie do cech charakterystycznych każdej z postaci. Co mam na myśli? Że Ratchet porusza się i jest pierdołowaty jak trzeba, że Clank ma super pomysły i swój śmiech, a Qwark jest odpowiednio głupi i gwiazdorzy. A jakie jajeczka wielkanocne rzucili nam producenci? Och, tego było tak wiele, że wspomnę tylko o tych najlepszych. [UWAŻAJ, CZEKAJĄ CIĘ PORAŻAJĄCE SPOILERY] Jedna z pracownic zespołu Galaktycznych Strażników gra z Ratchet & Clank 3: Up Your Arsenal z perspektywy FPP. Dodatkowo Clank przy identyfikacji rasy Ratcheta znajduje Sly'a i Daxtera, a gdy Qwark wdraża plan swojej zdrady i odpala komputer pokładowy, uruchamia dźwięk startupu pierwszego PlayStation. [DOBRA, SKOŃCZYŁEM] Aż serce rośnie i łezka się kręci w oku.

Przejdźmy wreszcie do tego, co autorom filmu jednak nie poszło. Przede wszystkim żarty, które są niestety mocno nastawione na czasy współczesne. Wliczamy w to hasztagi, selfie, social media, manię komórkową i tego typu sprawy. Jednak gagi zostały stworzone w dobrym klimacie i guście zarówno dla najmłodszych jak i dorosłych. Są też brzydkie kwiatki – na przykład mięśniak w zielonym skafandrze wspomina o „włochatych czarnych dziurach”, które napotkał podczas podboju kosmosu. Nie najwyższych lotów, ale kumaci zrozumieją. Mogło być lepiej, ale niestety czasy i próba przebicia się do młodzieży zobowiązują. Jednak nie wpływa to na odbiór tak bardzo, aby wystawiać tak niską ocenę, jaką dał Dawid.

Zabrakło mi tu również bardziej zróżnicowanych miejscówek i wielu widoczków, które w pierwowzorze tak bardzo cieszyły oko, że sam potrafiłem po prostu zwiedzać dane planety, nie ruszając fabuły przez kilkanaście minut. Był jeden taki moment, gdzie sądziłem, że będzie mi to odpowiednio zrekompensowane... lecz zamiast tego dano... no, coś tam dano.

Jeśli zatem zastanawiałeś się czy iść na ten film do kina, to moja porada brzmi tak; pędź póki możesz. Z seansu będzie zadowolony zarówno fan serii jak i świeżak pragnący jedynie trochę się pośmiać i zapoznać z uniwersum, do którego chciałby wkroczyć. Ponadto koniec zwiastuje, że powinna się pojawić kontynuacja – czy będzie również kinowa, tego nie wiadomo, ale po „jedynce”, życzę sobie tego z całego serca.

Ocena: 8/10

Plusy:

  • Klimat
  • Mnogość odniesień do gier
  • Wygląd i brzmienie
  • Polski dupping daje radę
  • Na to czekałem!

Minusy:

  • Trochę skopany humor, lecz da się znieść
  • Zabrakło zapierających dech w piersiach widoczków

Tagi: adaptacja kącik filmowy kino ratchet & clank recenzja

Oceń notkę
+ +8 -

Oceń profil
+ +20 -
Igor Chrzanowski
Ranking: 238 Poziom: 49
PD: 16145
REPUTACJA: 1512
Miesięcznik PSX Extreme