SKLEP

Blog użytkownika repip

repip
repip repip 11.05.2016, 07:41
Historia pewnej Komody
317V

Historia pewnej Komody

O tym jak retrodziadyga odpalił po 20 latach swoją Komodę nr 64 i odleciał

Commodore 64, kto o tej maszynce chociażby nie słyszał? Sprzęt do grania oraz komputer do profesjonalnych zadań na miarę swoich czasów. Idąc za wiki można mądrze wspomnieć, że C64 był produkowany w latach 1982-1994, całkiem słuszny okres panowania. Nie będę tutaj jednak zgrywał człowieka encyklopedię kopiując daty i specyfikację z źródeł wszelakich samemu niewiele z tego rozumiejąc. To raczej opowieść o chłopcu i jego Komodzie, która zaczęła się w roku awarii w okolicach Pyrpeci.

Dobre dobrego początki

Z pewną dozą wzruszenia mogę powiedzieć, że mój Commodore 64 jest jedyną rzeczą na tym świecie, którą mam przy sobie przez całe życie. Wklepywania komend do uruchomienia gier nauczyłem się niewiele później niż pisać i mówić, a wcześniej miałem swojego prywatnego operatora tej maszyny w postaci mojego ojca, który równo katował ten sprzęt i zarywał nocki w tamtych czasach. Z tych przyczyn oczywiście nigdy nic nie programowałem, ani nie zajmowałem się niczym ambitnym na tym sprzęcie (choć z czasem wyczaiłem jak pisać różnymi kolorami, przegrywać gry, a i oczywiście nastawić głowicę też potrafiłem ;), a jedynie ograniczałem się do samego grania.

Nigdy nie miałem stacji dyskietek, a jedynym kadridżem jaki posiadałem był ten z TURBO. Cały czas grałem na kasetach, kręcąc głowicą, czekając aż czerwono-czarne paski przeistoczą się w grę… lub wyplują error i nici z grania. Pamiętacie to? Można to porównać do dzisiejszego ściągania patch’y lub update’u firmware’u. Odpalasz grę, wyczekujesz, chcesz już zatopić się w wirtualnym świecie, a tu fuck off facet my tu mamy inne priorytety niż twoja gra! Dochodziło do tego kupowanie kota w worku. Pamiętam jak z ojcem byłem kupić nowe gry i w jednym z sklepów pod szklaną ladą spoczywały dumnie zmagazynowane pudełka z kaset. Piractwo w kraju było czymś legalnym, więc na kasetach były wszelkiej maści składanki z grami. Moje pojęcie o tytułach gier było niemal zerowe (to nie czasy zgrywania eksperta po seansie na youtube), dlatego zbawienne okazywały się grzbiety kaset pod szklaną ladą opisane jako „Gry Zręcznościowe”, „Gry Wojenne”, czy „Gry Sportowe”. Człowiek odpalał kasetę i tak naprawdę nie wiedział do końca co zastanie. Trochę tak jak kilka lat później z cartami do Pegasusa, gdzie nalepka na charakterystycznym żółtym plastiku nie gwarantowała, że odzwierciedla opis zawartości. I podobnie jak na „naszej” podróbie NES’a cholernie szybko łamały się kontrolery. Na szczęście sam sprzęt prócz joya był niezniszczalny.

Nicość i pierwsza reanimacja

Prócz krótkiego epizodu pomiędzy Pegasusem, a PSX’em kiedy wróciłem na jakiś czas do C64 (pod wpływem Amigi kumpla) właściwie do dnia dzisiejszego leżał przez prawie 20 lat w szafie. Był nie używany, ale na pewno nie zapomniany. Przez wiele lat obiecywałem sobie, że go podłączę i pogram utrzymując go w sprawności i sprawdzając czym to się kiedyś jarałem i od czego się to wszystko zaczęło. Nadszedł w końcu rok 2014, przy udzielaniu się w sieci luźno wspomniałem o swojej Komodzie. Nieoczekiwanie przyszła propozycja otrzymania carta do C64 z grami kompletnie za free, tylko będę musiał napisać co się na nim znajduje bo właściciel nigdy go nie odpalił i chciałby rozwikłać zagadkę. Historia niczym z filmu, ale tak było (dzięki fan ppe!). Wtedy doznałem lekkiego oświecenia – kadridż z grami!? O dyskietkach słyszałem, ale to? I co? Jak na Pegasusie będzie działać? Bez komend, bez nastawiania głowicy, tak od razu? Szybki risercz i rzeczywiście! W ten oto sposób zostałem posiadaczem carta C64 Super Games.

Sprzęt dostałem to wypadałoby teraz dotrzymać obietnicy. Zaaranżowało się spotkanie w wspólnym nerdowskim gronie, przytachałem leciwy osprzęt i miałem okazję przetestować Komodę po latach. Szybkie szukanie po kanałach i jest! Huston mamy sygnał! Składankę odpaliliśmy bez problemu, ale dźwięk niedomagał i po pierwszych oględzinach doszliśmy do wniosku, że kabel do TV będzie gdzieś uszkodzony. Gry na C64 Super Games są jakie są (piłka nożna, szachy i Silicon Warrior), więc na długo nie przykuły uwagi. Trzeba było ruszyć z kasetami, a tu był lekki zonk. Po tylu latach zatwardziali gracze pozapominali komend nie mówiąc o ustawieniu głowicy. Ale to już nie te lata, youtube Twoim przyjacielem! Coś się przypomniało, coś wyczytało i ruszyliśmy z koksem. Niestety diagnoza była brutalna – magnetofon padł. Chwila ciszy dla zasłużonego i koniec imprezy. Tak się zakończyła pierwsza reanimacja. Powroty bywają trudne…

Graal zdobyty

Wiedziałem już w jakim stanie jest mój C64, więc zorganizowałem wyrobienie nowego kabla i miałem już kupić magnetofon, ale te carty nie dały mi spokoju. Jak się okazało wyszło ich o wiele więcej niż sądziłem i była nawet swego rodzaju „złota czwórka” z Flimbo’s Quest na pokładzie. Z pomocą ekipy namierzyłem pewien rodzimy wynalazek The Best Games For C64, czyli zbiór 56 gier na Komodę w jednym cartridgu. Składanka niczym ze snu o której nawet nie marzyłem w zamierzchłych czasach. Oczywiście sprezentowałem sobie to cudo i od tego czasu znów napierdzielam w te 8 bitowe szpile. Kto jest zainteresowany ten bez problemu znajdzie stronę twórcy, gdyby naszła Was ochota, a i na aukcjach czasem się pojawia. Działa w pełni z Commodore 64, odpala z kopa bez problemu i ma z tyłu miękki reset dzięki któremu bez problemu wrócisz do menu wyboru gier. Nie są to jakieś dema, czy inne badziewia, to są pełne wersje gier i wszystkie działają tak jak powinny. Do tego w grach są zaimplementowane bajery typu cheaty (np. unlimited lives), hi-score listy, czy możliwość przełączania levelu (nic nie stoi na przeszkodzie by grać klasycznie, bez dopałek). Gdy to piszę w przygotowaniu jest już druga część z kolejną porcją tytułów do których i ja dołożyłem kilka swoich cegiełek.

Jak się to wszystko sprawdza w dzisiejszych czasach? Z spraw technicznych – telewizory bez najmniejszych problemów dają radę odtwarzać sygnały, a i można zaopatrzyć się w kable z „eurozłączem”, żeby nie pieprzyć się z kablem antenowym. Istnieje również możliwość dokupienia sprzętu, dzięki któremu odpalisz gry z karty SD na swoim C64! Same gry dają tyle samo frajdy co dawniej, taki SWIV, Tapper, czy the Great Giana Sisters potrafi człowieka pochłonąć na całe godziny. Choć kilka gier z wspomnianej wyżej składanki mi całkowicie nie podeszło (np. Ace of Aces) to jednak większość jest z najwyższej półki. Zauważyłem, że próbę czasu przetrwały najlepiej nie jakieś skomplikowane molochy i symulatory z zatrzęsieniem opcji, które dziś są nie grywalne i po prostu śmieszne, ale najprostsze gry mające ze 3 czynności do wykonania.

Polecam każdemu maniakowi gier powrót do tych starych sprzętów, które również na gazie w gronie procentowej ekipy się sprawdzają. Udowodnią wam niestety jedno… Wasz skill już nie jest ten sam i sporo pracy przed Wami jeśli chcecie przejść te gry bez wspomagaczy. Brutalny poziom trudności potrafi rzucić na kolana, ale i sprawi, że człowiek cieszy się z rzeczy prostych i zacznie podchodzić do gier całkowicie inaczej. Tak jak dawniej gra się dla przyjemności choćby w krótkim czasie i nie przejmuje się patchami, on-line, DLC, zaliczeniem gry dla aczików, bełkotem marketingowców i wojenkami gimbazy. Gra się trudniej, ale jakoś tak bezstresowo, czego każdy gracz powinien doświadczyć. Przeszukajcie szafy i sprawdźcie co się tam gnieździ! Tyle na dzień dzisiejszy, oby życie dopisało kolejne rozdziały z Admirałem Komodorem.

 

Tekst pochodzi z retronagazie.eu, jeśli jesteś zainteresowany innymi tekstami o C64:

 

 

 

 

 

Tagi: c64 commodore nostalgia retronagazie.eu

Oceń notkę
+ +21 -

retronagazie .eu
Oceń profil
+ +93 -
repip
Ranking: 15 Poziom: 72
PD: 47972
REPUTACJA: 30148
Miesięcznik PSX Extreme