SKLEP

Blog użytkownika repip

repip
repip repip 25.12.2015, 17:53
W co grałem w weekendy - tera jo (2015)
359V

W co grałem w weekendy - tera jo (2015)

Jak zwykle czas podsumowań na ppe, wszyscy mierzą e-penisy kto ograł najwięcej, a prawda jest jedna – mały ale wariat!

Żółty śnieg

Już w zeszłym roku w podsumowaniu 2014 wspominałem, że nienawidzę zimy… no może jest w tym jeden pozytyw, mogę w coś pograć bo nie ciągnie mnie w plener. 2015 to kolejne przejście Raymana 2, ale tym razem nie wersji z PSXa którą już 3x skończyłem, ale na PS2 z podtytułem Revolution. Rewolucjoniści z krainy lumów jak najbardziej dokonali przewrotu, tytuł wniósł sporo świeżości i poprawił właściwie wszystko w tej już i tak mocnej grze. Mi się grało znakomicie i ponownie zakochałem się w świecie wykreowanym przez Ancela i spółkę. Po luźnym bohaterze pozostałem w platformerach z PS2, ale tym razem wybrałem kogoś z łbem na karku. Jak & Daxter wpadł w paszcze mojej smukłej czarnulki. Przechodziłem już ją 3 raz i nadal się świetnie bawiłem – Daxter jest bezkonkurencyjny, to jak przekomarza się z starym dziadygą z wioski mi się podoba „The sage yaps on about the Precursors who built this place all the time. ‚Where did they go? Why did they build this crap?’„.

Zima to też czas w którym na nowo wkręciłem się w dźwięki wydawane przez SIDa wbudowanego w Commodore 64. Dla wielu piski, ale dla mnie muza z dzieciństwa i cholernie charakterny stuff pieszczący moją woskowinę!

Nareszcie wiosna rukwa!

Potem wessała mnie czarna dziura w gejmingowym życiu. Razem z paroma ludkami zamieszkującymi ppe postanowiliśmy stworzyć własną stronkę dla takich odmieńców jak my, czyli retrodziadów. Niewyparzonym ryjem popisałem się jak zwykle ja i postanowiłem sobie, że postawię tą stronę. Problem był w sumie drobny… ja nigdy takiej strony nie robiłem. Prawie 3 miesiące spędzone na tutorialach, wewnętrznych dyskusjach („ten żółty wygląda jak siki, zmień to”), metodach prób i błędów („rukwa! Znów strone wysypałem! Juch z nią!”) i jesteśmy! Przyszedł maj, ja wyszedłem w końcu z pokoju na powietrze i tak się już zaczęło kręcić i kręcimy się do dziś na retronagazie.eu za co dziękuję ekipie wspierającej, ekipie piszącej i ekipie odwiedzającej!     

No może nie tak do końca w nic wtedy nie grałem, miałem swoje Commodore 64. To już właściwie trzecie życie jakie moja Komoda przeżywa i za każdym razem dzielnie daje rade wyśmiewając nowsze sprzęty. Nie wyobrażam sobie odpalenia Komody nr 64 bez partyjki w River Raida, Tappera, czy Gyrrusa. Do tego dodajcie Commando, H.E.R.O. i SWIV i już wiecie w co głównie gram z 8 bitów. Co jakiś czas odkrywam jakąś inną gre, to nie jest tak że wszystko tam zostało powiedziane. Nowości wydawnicze, które już prezentował Borsuk, przenosiny starych, nigdy na C64 nie wydanych gier (Prince of Persia, Bomberman), czy poprawa tych kiedyś wydanych, ale w wersji Uber dopieszczonej (Commando). Ten sprzęcik u nas kojarzony z PRLem do dziś u mnie grzeje pokój i oplata swymi mackami z kabli mój umysł. Regularnie swoje wrażenia z obcowaniem z C64 spisuję w Komodzie Wiecznie Żywej, gdzie jestem wspierany komiksem o Admirale Kommodorze rysowanym przez SiwegoDyma, zatem w imieniu nas obu zapraszam.

Lato Panie! Nic się nie chce!

I jest w końcu jakieś słońce za oknem! Lato to czas w którym praktycznie w ogóle nie gram. Można za to spotkać się z innymi graczami na zlocie! W tym roku w Katowicach razem z Borsukiem (no w sume głównie Borsuk) i Szyszką wzięliśmy na barki organizację tego przedsięwzięcia pełnego chleba i masła. Fajnie jest planować imprezę na max 20 chłopa i skończyć z 50 osobami o tych samych zainteresowaniach popijając trunki i gawędząc o dupie Maryni (swoją drogą fajna z niej dupa). Wspomnienia na gorąco zostały już spisane, więc nie będę się powtarzał. Było w pytę!

Prócz tego lato to ciągłe wypady i realizacja wielkich planów. Z ekipą zaliczyliśmy objazdówkę po Węgrzech (choć niektórzy pamiętają z tego głównie Glebę;), w końcu wykonałem 100km w jeden dzień na rowerze (miałem tylko na chwilę wyskoczyć i jakoś tak wyszło) i z Chomikiem, Dżony killerem, Borsukiem, Alexym i „tym czwartm do brydża” polecieliśmy balonem nad Jurą. Nie ma się czego bać, lot jest przyjemnością, momentami czułem się jak wewnątrz filmu na National Geographic. Do tego odkryłem w tym sezonie swoją nową chorą miłość wypadową. Tu i ówdzie jestem znany z zwiedzania zamków/baszt/pałaców (ponad 70 na koncie), ale teraz doszły do tego góry. Szczytowałem wcześniej tu i ówdzie, ale na starość zmieniają się cele heeh. Rodżełem latającym z zimą po tatrach jeszcze nie jestem, ale Beskid Mały, Śląski, Żywiecki i Góry Opawskie już zaliczyłem.

JESIEŃ!!!!!!!!!

Mój gracz wewnątrz mnie najbardziej lubi jesień. Wyposzczony po lecie, które spędzam jedynie z książką moje graczowe „ja” zasiada do konsoli i zaciąga kolejne gry. Czarnula była zimą, więc na pierwszy ogień PSX – MediEvil 2 zerwał mi tynk ze ścian i pape z dachu! Jedynkę uwielbiam, ale dwójeczka również mnie pogoniła. Klimat, Klimat, Humor, Akcja, Klimat! Wszystkie kielichy zdobyte, w lśniącej zbroi i gutling gunem poszatkowałem ostatniego bossa. Potem dalej z koksem - na 120% wymaksowany Spyro pierwszy. Opierdzieliłem cały skarbiec Gnorkowi bez zająknięcia. Szaraka przegryzłem z C64, a potem dorwałem się do Wii. Na konsolce Nintendo najpierw wyginałem się jak ostatni debil przy WarioWare: Smooth Moves i jak ostatni debil się z tego w pełni cieszyłem. Potem nadal Wii i stałem się członkiem elitarnego klubu złożonego z 11 osób w kraju z czego 3 z przypadku, które wiedzą co to Mushroom Men: Spore Wars. Przesiąknięta Burtonem platformówka z charakterem mimo wad mnie zauroczyła. Grzybobranie nigdy nie było takie ciekawe!

Jak zawsze pomiędzy większymi tytułami przegryzłem Wii czymś na C64 i podliczyłem co tam poprzechodziłem i wyszło na to, że niczego na Gacławie jeszcze nie ograłem! Zaległość tą szybko nadrobiłem odpalając 1080 Avalanche. Wgniotło mnie w fotel! Tak jak rok temu przez Wave Race: Blue Storm wiosną, tak teraz późną jesienią zakosztowałem wybuchowej mieszaniny wyścigów i sportów extreme na GrajKostce. Może minimalnie brakuje do SSX3, ale produkcja Nintendo nie ma się czego wstydzić no i ma coś czego SSX nie miał. Z telewizora podczas gry w 1080 ulatnia się charakterystyczna woń starych gier arcade. Lawina na serio daje rade. Po tym jak odhaczyłem GC postanowiłem powrócić jeszcze do cudownego Gallowmere tym razem z pierwszym MediEvilem. Pisałem już o tym wielokrotnie więc krótko – takiego klimatycznego szpila z świecą szukać.

Podsumowanie będzie? BĘDZIE!

Jak zwykle na e-penisy nie mam co startować z ludźmi idącymi w setki gier. U mnie skromnie 8 tytułów + C64, ale za każdym razem bawiłem się wybornie. Cieszę się, że udaje mi się gatunkowo-sprzętowa żonglerka i żaden z moich sprzęciorów nie poszedł na bezrobotne. W przyszłym roku planuję dodać do tego gremium DreamCasta, więc zaliczę jeszcze więcej dawki promieniowania falami arcade. Trochę żałuję, że 2015 to rok w którym mało grałem w planszówki, ale mam nadzieję, że 2016 to nadrobi. Coś jeszcze na 2016? Chciałbym skończyć Metroid Prime, Soul Reaver 2, Baten Kaitos i ograć pare gier na DC, a do tego oczywiście coś z Szaraka, Wii i C64.

Na koniec łapcie kawałek miażdżący suty za każdym razem kiedy go odpalisz. ZA KAŻDYM!

 

Unlimited ammo z Wami w 2016!

 

Tagi: 2015 podsumowanie roku retronagazie.eu

Oceń notkę
+ +28 -

retronagazie .eu
Oceń profil
+ +93 -
repip
Ranking: 15 Poziom: 72
PD: 47936
REPUTACJA: 30122
Miesięcznik PSX Extreme