SKLEP

Blog użytkownika wojtekmarchewka

wojtekmarchewka
wojtekmarchewka wojtekmarchewka 04.10.2017, 21:40
Raz... dwa... trzy... Kryjesz Ty! Gry i zabawy mojego dzieciństwa
340V

Raz... dwa... trzy... Kryjesz Ty! Gry i zabawy mojego dzieciństwa

Na wstępie chciałbym podziękować wszystkim za tak miłe i pozytywne przyjęcie mojego bloga oraz za słowa motywacji, to dzięki wam postanowiłem się przełamać i napisać kolejny wpis :). W tym wpisie chciałbym przypomnieć i opisać kilka zabaw i gier, które pamiętam z moich lat dziecięcych i młodości, a o których (większość) nie mają pojęcia dzieci.

Zabawa w chowanego:

Im więcej osób do zabawy, tym lepiej. Jedna osoba kryje, czyli zasłania oczy i liczy np. do 20, w tym czasie pozostałe osoby chowają się. Osobę kryjącą wybrać najlepiej na podstawie wyliczanki lub na ochotnika. Zabawa polega na tym, aby odnaleźć dzieci, które się schowały i zaklepać w miejscu, w którym się liczyło. Schowany może zaklepać się sam, korzystając z chwili nieobecności lub nieuwagi kryjącego. Zabawa trwa, dopóki wszyscy schowani zostaną odnalezieni lub zaklepią się sami. W kolejnej rundzie kryjącym zostaje dziecko, które jako pierwsze zostało odnalezione. Zdarzało się, że osoba szukana, znikła nie dla zabawy, a dlatego że mama zawołała na obiad, ale okazało się, że „Ania” lub „Krzyś” (imiona są przypadkowe) zapomnieli nam o tym powiedzieć, a my ich szukaliśmy do „usranej śmierci” XD. Zabawa znana i praktykowana do dzisiaj, ale nie ma takich tłumów jak kiedyś :(

 

 

Zabawa z Gumą:


Guma dziś kojarzy się nam praktycznie z jednym XD

Kiedyś to żadna dziewczyna nie wychodziła bez niej na dwór, i nie myślała o tym, jak dziś, żeby zapisać się na fitness, aby zgubić kilka Kg. Gra z pozoru nie wymagająca, wystarczy 3 osoby (zazwyczaj dziewczyny), ale samotne też sobie radziły, zwijając ją na dwa słupki. Przyznam szczerzę, poskakałem na takiej gumie, o ile podstawowe kroki to pikuś, to późniejsze akrobacje są cholernie zaawansowane, i nie dziwię się, że mieliśmy kiedyś szczuplutkie dziewczyny :).

 

 

Gra w kapsle:



Gra podwórkowa, która opiera się na wykorzystaniu kapsli od butelek (po piwie taty najlepsze :D). Aby kapsel nadawał się do gry, należało go wcześniej odpowiednio przygotować-obciążyć plasteliną, modeliną lub woskiem oraz odpowiednio udekorować. Istnieją trzy podstawowe odmiany tej gry-rzut, zbijak i najbardziej popularny wyścig. Najczęściej rozgrywanym wyścigiem był oczywiście Wyścig Pokoju, który największą popularnością cieszył się w latach 80-tych. Wyścig był rozgrywany bezpośrednio na chodniku na odpowiednio oznaczonej trasie lub na krawężnikach wzdłuż studzienek deszczowych. Najczęściej jednak trasy tworzyło się, przed klatką schodową, swoją lub znajomych. Każdy z graczy reprezentował swoim kapslem barwy jednego z państw.

 

 

Trzepak:


A co tu dużo pisać, służył jako miejsce zbiórek.To nie jest gra, to nie była zabawa, to była dyscyplina :P, na niej ćwiczyło się figury i akrobacje, kto był pierwszy, ten rządził, trzepak oddzielał mężczyzn od chłopców i dziewczynki od kobiet :), które udowadniały, że nie powtórzymy danej figury. To było także miejsce do komunikacji między sobą i było takim portalem społecznościowym tamtych czasów.

 

 

Gra w kwadraty:

Jest to zabawa trudna do określenia, na naszym podwórku były takie zasady, że rysowało się pola kwadratowe, zazwyczaj cztery, ale gdy było nas więcej, nie sprawiało nam to problemów, potrafiliśmy się przystosować do innych reguł gry. Gra polegała na tym, że serwowało się z ręki na inne pole, a ktoś inny musiał odbić tę piłkę, nogą,główką, lub inną częścią ciała, ale nie pozwalając na to, aby na jego polu piłka odbiła się więcej niż raz. W Ameryce ta zabawa jest znana jako "Four Square", u nas jednak były zdecydowanie inne zasady.

Gra w Klasy:

Zabawa jak w przypadku gumy, typowa dziewczęca, no ale żeby przypodobać się tym ładniejszym i w to sie bawiło :). Reguły gry w klasy z tego co pamiętam wyglądały tak:Nie muszę zaznaczać, że to gra towarzyska i potrzebnych co najmniej dwoje graczy.Grę rozpoczyna się od wrzucenia kamyka do odpowiedniej klasy. Zaczynamy oczywiście od pierwszej. Kamyk w trakcie wrzucania i gry nie może trafić na linię, ani wpaść do piekła. Również gracz skacząc nie może nastąpić na linię. Na linię to tzw. skucha i oddajemy kamyk kolejnej osobie, a kiedy ona skusi zaczynamy od klasy w której my skusiliśmy. W przypadku gdy kamień wpadnie do piekła wracamy do pierwszej klasy. Gra nadal cieszy się, popularnością, ale niestety nie wśród naszej młodzieży.

 

 

 

A może byśmy zagrali w grę......... zeszytową ?


 Gra w Statki:

Gra w statki, kolejna z gier na lekcjach niestety, nie dało się pograć w nią długo, tak samo, jak w „Państwa, Miasta”, ponieważ gra wymagała komunikacji głosowej, a co za tym idzie, słyszała nas także osoba prowadząca lekcje. Gra jest przeznaczona dla dwóch graczy, każdy z nich rysuje na swojej kartce dwie mapy o wielkości 10 na 10 pól. Na jednej mapie będzie rozmieszczał swoje statki, na drugiej będzie zaznaczał oddane strzały i ewentualne trafienia. Każdą mapę opisuje się z góry literami od A do J i z boku liczbami od 1 do 10.

Każdy z graczy na początku gry otrzymuje do rozmieszczenia jeden pięciomasztowiec, jeden czteromasztowiec, dwa trójmasztowce, dwa dwumasztowce oraz dwa jednomasztowce. Ilość masztów statku określa, ile zajmuje on kratek na mapie. Statki można dowolnie ustawiać, obracać i wyginać z zachowaniem zasad, że każdy maszt jednego statku musi stykać się z jego kolejnym masztem ścianką boczną (nie może łączyć się na ukos) oraz dwa statki nie mogę „dotykać” się ani ukosem, ani żadnym bokiem masztu. W odróżnieniu od innych gier na kartce, w tą można było grać na inne sposoby, dla mniej zamożnych była taka wersja, dla bardziej wypasionych lub rodzicach zarabiających na wyjeździe  w ZSRR była taka z podkładem dźwiękowym.

Gra w Kropki:

 
Gra ukochana przez uczniów, znienawidzona przez nauczycieli, bo  nie wymagała słów, chyba że jęk zawodu :). Gra polegała na otoczeniu przeciwnika, bazą kropek, wynik był oceniany wzrokowo na ilość lub wielkość posiadanej bazy,  najlepiej grę było prowadzić na dwa kolory, aby nie było niedomówień i kłótni. Przez tą grę zaczynało mi brakować kartek w zeszycie od matematyki :) 

 Gra Państwa-Miasta:


Ta  gra zeszytowa jak żadna inna, sprawdzała naszą wiedzę z wielu dziedzin,  z czasem do gry dochodziły inne kategorie, jak: Zwierzę, rzecz, roślina, czy potrawa, w tej grze, nie pomagało szczęście, a wiedza. Gra polegająca na wyszukaniu słów z różnych dziedzin zaczynających się na daną literę i zapisywaniu ich kto pierwszy. Przed przystąpieniem do gry uczestnicy ustalali dziedziny, z jakich będą wyszukiwać słowa. Na zajęciach trudno było w nią grać, ponieważ trzeba było się cały czas komunikować.

 

Zdaję sobie sprawę, że wiele gier i zabaw pominąłem, niektóre jak, piłka nożna, koszykówka, dwa ognie czy podchody są dalej powszechne i uprawiane, głownie za sprawą szkoły, obozów i koloni, lub po prostu mniej lubiłem oraz  zapomniałem. Mam nadzieję że tym wpisem choć trochę ci starsi wrócicie myślami do dzieciństwa, a młodsi którzy to czytają zobaczą jak było kiedyś.

Tagi:

Oceń notkę
+ +50 -

Oceń profil
+ +35 -
wojtekmarchewka
Ranking: 169 Poziom: 53
PD: 19799
REPUTACJA: 5426
Miesięcznik PSX Extreme