SKLEP

Blog użytkownika dKc

dKc
dKc dKc 26.03.2017, 12:01
Horizon vs. Zelda na koniu
1585V

Horizon vs. Zelda na koniu

Ostateczne starcie.

Przyznam, że na Horizon nie czekałem tak bardzo jak na Zeldę - jedyną prawilną grę na Wii U, ale po ocenach rzędzu 9/10 uznałem, że trzeba w to zagrać. No i zagrałem. Nie obyło się u mnie bez skojarzeń. Obydwie gry maja kilka podobnych rzeczy - obydwie są open worldami, w obydwu wymagane jest opanowanie łuku, w obydwu mamy crafting i zbieranie itemów, w obydwu spotykamy w świecie ogromne machiny, w obydwu na modłę gier Ubisoftu odblokowujemy mapę. I tak dalej, i tak dalej... Postanowiłem zrobić swoje porównanie. Oto ostateczne starcie: Zelda na koniu kontra Aloy na... jakimś elektrycznym koniu. Oczywiście, nie mogło się obyć bez kontrowersji i moich prywatnych odczuć względem obydwu gier, więc nie ze wszystkim musisz się zgadzać, ale wiedz, że moja racja jest moja, a nawet i najmojsza bla bla bla. Zapraszam do czytania.

Intro i pierwsze godziny

Początek gry w pewnym stopniu także jest taki sam - gameplay w obydwu przypadkach zaczyna się w jaskini, z której musimy się wydostać, jednak z tą różnicą, że w Horizon jeszcze przed nią obejrzymy 3-minutową wstawkę filmową, a w Zeldzie jest to kilkanaście sekund po których możemy przejąć kontrolę nad Linkiem. W Zeldzie bardzo szybko poznajemy rozległość świata, natomiast Horizon wita nas na początku kilka etapów korytarzowych, co bywa nieraz mylące w grach na PS4 - dość przypomnieć Infamous: Second Son - grę, która zapowiadała się obiecująco przez pierwsze godziny, w których mieliśmy korytarzówkę, która zgrabnie prowadziła nas przez fabułę, aż do czasu w którym świat się otwierał i cały czas pryskał. Czy tu jest podobnie? Odpowiedź poznamy... teraz. Nie, nie jest. Pierwsze godziny Horizona nie wciągają co prawda jak Zelda, ale gra fabularnie i gameplayowo rozkręca się potem - po kilku godzinach. Przez pierwsze sekundy - wygrywa Horizon (cutscenka), przez pierwsze godziny - Zelda.

Zelda +1

Sterowanie

Lewa gałka to chodzenie, prawa to celowanie. Tak nas przyzwyczaiły gry konsolowe, prawda? Jeśli chodzi o celowanie to zdecydowanie wygrywa Zelda, gdyż oprócz celowania prawą gałką możemy się wspomagać żyroskopem zamontowanym w padlecie - nie muszę chyba mówić jak bardzo przypomina to naturalne zachowanie. Jednak na niekorzyść molocha Nintendo przypada fakt, że skaczemy tym przyciskiem na gorze - Y (który jest ulokowanyw  innym miejscu niż ten na Xboksie), co z początku trochę przeszkadza.  Musze jednak przyznać, że pomimo sterowania w Horizonie, które jest dość modne dzisiaj to trochę brakowało mi celowania wspomaganego żyroskopem. W Horizon natomiast mamy dwa przyciski za zniżanie się - jeden za kucanie (kwadrat), drugi za turlanie (kółko) sie co też momentami trochę może przeszkadzać. Obydwie gry mają coś za uszami, więc remis.

Remis


Protagonista

Ruda tańczy jak szalona? Nie tutaj. Generalnie to Ejloj (czemu nie mogli tego zdabingować jak Aloj? Ciągle słyszę tylko Ejloj, eljoj) jest takim Geraltem z cyckami. Tu zażartuje, tutaj doradzi, tutaj zsarkazmuje coś, ogólnie jest ludzką kobietą do której ciężko mieć jakiś pociąg seksualny. Wszelkie próby flirtowania NPC-ów z nią kończą się fiaskiem, bo jak wiadomo lubi dominować. Zwłaszcza maszyny. Tak czy srak, jest ona ciekawą osóbką, no a Link? Link natomiast jest brzuchomówcą - przez całą grę nie mówi nic, ale już jakieś opcje dialogowe do wyboru mamy i jakoś z innymi sie porozumiewa. Japoński setting? Być może, ale linkowe włosy powiewające na wietrze mu nie pomogą.

Horizon +1


Wielkość świata

Gdy patrzymy na mapkę Horizon nie robi ona takiego wrażenia. Zelda zaś pokazuje magię Nintendo - na mapie wszędzie gdzie widzimy możemy dojść, a mało tego - gra stara sie nas troche oszukać podsuwając nam myśl, że wszędzie jest blisko! Patrzysz na górkę obok i myślisz, że zajmie to 20 minut, ale grasz  i idziesz tam i po zdobyciu wierzchołka patrzysz na zegarek i gdzieś znikły dwie godziny. Ogrom świata w grze Nintendo jest pokaźny.

Zelda +1

Grafika

Fotorealizm niestosowany - nowy kierunek.. wyznaczony na wieki przed Horizon. Animacje twarzy są piękne, świat wygląda prawief fotorealistycznie, ale efekt doliny niesamowitości się tu pojawia dość szybko. Już od początku czułem, że coś jest nie tak. Chodzi o te postaci , które wydają się jakby miały plecy proste jak kołki. Inni zauważają, że podczas rozmów nie patrzą się na siebie - może to to. Pamiętam, że podobny niepokój co do postaci czułem przy oglądaniu cutscenek z Uncharted 4, co też w tym wypadku mija po kilku godzinach. Na zupełnie co innego postawiło Nintendo, które ze swoim brakiem realizmu zupełnie oczarowało gracza serwując mu piękne, graficzne widoczki. Czy widzieliście może trailer najnowszej bajki Zając Max Ratuje Wielkanoc? Nie mnie oceniać czy to dobry film, ale oprawa wizulna jest identyczna jak w najnowszej Zeldzie. . Mamy więc dwie gry. Jedna poszła w kreskówkowość, druga w realność. Jedna sprawdza się dobrze, a druga mniej dobrze...

Zelda +1

Lokalizacja

Fani Zeldy zachwalają angielskie tłumaczenie najnowszego arcydzieła Nintendo, natomiast Horizon jest zdubbingowany po polsku i to chyba pierwsza gra w życiu, w której zdecydowałem sie na polski dubbing. Z początku dla zgrywy włączyłem, żeby się rozczarować, ale naprawdę pozytywnie się zaskoczyłem! Jestem z tych, którzy twierdzą, ze Boberek nie pasuje do roli Nathana, a tutaj widzę, że polscy aktorzy są bardzo zbliżeni do tych z amerykańskiej wersji językowej. Wybornie się tego słucha.

Horizon +1

Performance

Narzekań na 20 fps w Zeldzie naczytałem się wszędzie i na szczęście nie mogę się z tym zgodzić! Spadki animacji naprawdę były jakby to określić okazyjne, zazwyczaj włąśnie podczas walk, ale były tak mało odczuwalne, że po prostu dało się grać. Inna sprawa, że grałem w dużo gier na PS3, w których 20 klatek było standardem i gdy gram w taką grę na Wii U to patrze na grę z dumą, bo wiem, że na ekranie dużo się dzieje. Tak było podczas niektórych cutscenek w Xenoblade Chronicles X,tak jest i tutaj, gdy cały posterunek stworków wybucha. Z drugiej strony mamy Horizon w którym samo kółeczko loadingu (sic!) sprawia wrażenie jakby się cięło! Dalej mamy mniej więcej 30 klatek, ale też występują okazyjne spadki animacji. Żadna z gier nie wygląda jakby wyciągała 60 fps, więc jasnego zwycięzcy wyciągnąć tu się nie da. Po Horizon widać, że twórcy do perfekcji opanowali doczytywanie tekstur. Loadingi są długie, choc chyba nie tak długie jak w Wiedźminie, a w Zeldzie natomiast wszystko wczytuje się szybciutko, ale ogólnie gra chodzi w obydwu przypadkach podobnie.

Remis



Fabuła

Bycie dobrym i bezinteresownym to w dzisiejszym świecie wielka kontrowersja. W erze Gry o tron niektórych może dziwić to, że intencje Aloy są niejasne, bo po co ona pomaga ludziom z gry skoro powinna się mścić. Cóż, twórcy Horizon nie poszli tą zawistną drogą i prezentują ludzkie wartości, które zdaje się, że całkiem zanikły, zwłaszcza wśród osób na które stać Playstation 4. W grze sterujemy osobą pokrzywdzoną, ale jest to wzniosła opowieść o tym, że dobro potrafi zwyciężyć. W Zeldzie jest to "Uratuj księżniczkę, vol. 1235", ale z paroma twistami. Nie jest to bezradna panienka, która nie umie sobie radzić, a wręcz osoba, która mogłaby się przysłużyć jako ikona feminazizmu, ale to nadal za mało. Grając w tą gierkę action-adventure miałem w pamięci lepszą w każdym calu fabułę jRPG'a Ni No Kuni, a czytelnik, który grał w jakieś jRPGi z "czytaną fabułą" z pewnością znajdzie jakiś swój tytuł, który przebija historię z Zeldy. W Horizon Zero Dawn mamy do czynienia z dość duzą otoczką fabularną poruszającą problem nierówności rasowych i ludzkich, trochę owianą tajemnicą, więc tutaj od razu Horizon wygrywa. Ale Im dłuzej gramy tym mniej doceniamy fabułę. Jak dla mnie prym w najlepszych fabułach o rudowłosych wiedzie Heavenly Sword, a nawet Enslaved. Lecz kiedy pchniemy grę z wysiłkiem do przodu to poznajemy całkiem wciągającą historię o tym, że maszyny przejęły świat. Historia jest tak wciągająca, że uczucia podczas gry mialem jak w Uncharted 4. Podczas gry w ten tytuł historia była tak fajna, tak się chciało to oglądać, że kiedy doszło do kolejnego killroomu pozozstawało tylko uczucie irytacji i wręcz wkurwu. Człowiek chce obejrzeć sobie fajny film, a tu mu każą strzelać...

Horizon +1

Gameplay

Zelda jest grą, w której zaciąłem się kilka razy posiłkując się youtubem, natomiast w Horizon się to nie zdarzyło, bo to czego w Zeldzie musieliśmy sie sami domyslać w Chorizzo pojawia się np. w tutorialu czy podczas głośnych myśli Aloy. Misje poboczne (i nei tylko) w Horizonie to kalka zleceń na potwory z WIedźmina 3. Podobieństw jest więcej - pasek levelu w prawym górnym rogu, gadające głowy.  Skakanie po skarpach to takie biedniejsze, mniej responsywne Uncharted. Do tego dochodzi rewolucja w grach prowadzących za rączkę - masz przed sobą wskaźnik. W Wiedźminie czy GTA V mieliśmy mapkę w rogu, która pokazywała nam trasę. W Horizon poszli trochę dalej - w grze widzimy wskaźnik na wprost którego mamy iść i ten wskaźnik pokazuje nam drogę - niekoniecznie najkrótszą, ale tą zalecaną.

Remis

Zagadki

Horizonowe Kotły odpowiednik zeldowych Shrine'ów wypadaja nieźle (bo nie trzeba myśleć, hehe), acz właśnie w Zeldzie spędzimy na zagadkach więcej czasu, a to ze względu na to, że w tym drugim przypadku zagadki są bardziej skomplikowane (czegoś takiego, żeby przesuwać trąbę słonia w którym obecnie jesteśmy, jeszcze nie widziałem), a Link, który jest niemową nie pomaga traktując gracza jak inteligentną osobę (lub taką, która umie wyszukać na youtubie rozwiązanie). Do rozwiązywania zagadek bedzie nam dane tutaj: magnes, czasowstrzymywacz, bomby kwadratowe i podłużne, a w Horizon - włocznia (tu wstaw zdjęcie dolana).

Zelda+1

Koń

Najlepszy koń i tak był w Phantom Pain. Albo w Skyrimie - ten to przynajmniej umiał po ścianach włazić. W obydwu grach trzeba złapać własnego konia (nie tego! ręce na biurko, zboczeńcu). W Zeldzie nie dość, że rozczarowanie, bo koń nie omija drzew to jeszcze w Horizon, żeby go dosiąść w dowolnym momencie musimy wykupić sobie perka. W sumie wygrywa Horizon, ale jako, że sędzie jest przekupiony, a ta kategoria nie ma znaczenia - mamy remis.

Remis

Finał

Mogę śmiało powiedzieć, że finał w Horizonie (czyli nawiązanie akcji) to tak naprawdę kilka ostatnich godzin, czyli kilka ostaatnich misji. W Zeldzie jest to jedna większa lokalizacja, a po niej finałowe starcie, które skromnie wypada na tle Horizona. Skojarzenia jakie miałem z finałem Horizona to: finał Dragon Age1 i finał Wiedźmina 1. Chyba często twórcy niepewni swojego dziela decydują się na takie finał. Anyway, epickość w Horizon pod koniec jest większa niż w Zeldzie dlatego punkt leci do Horizona.

Horizon +1

 

Zatem zwycięzcą jest... ŻADNA Z NICH :D Obydwie gry prezentują coś ze swojej strony i pomimo paru podobieństw to zupełnie inne gry i granie w którąś z nich zależy od naszego obecnego nastroju. Prawdopodobnie, jeśli komuś spodobał się Horizon to nie spodoba się Zelda i na odwrót, ale gdybym to ja miał wybierać to wybór padłby na Zeldę. Horizon jest tytułem, który zwykło się określać mianem solidny.Ot, zwykły wyrób rzemieślniczy z fajną fabułą, ale normalnym gameplayem. Grając w niego miałem uczucie grania tego grania co w exy z Playstation 3 - miałem skojarzenia z The Last of Us czy Killzone 2, zwłaszcza z tym drugim, który to pokazał, że mamy do czynienia z trochę lepszym niż przeciętniak (przeciętniak to u mnie 7/10) tytułem. Horizon jest tytułem zasługującym na takie 8/10 (może z pół punkta za finał), gdzie Zelda jest u mnie tytułem 9/10, ale to tylko przez to, że pod koniec gry odczułem pewną schematyczność i zmęczenie materiału. Zelda podczas pierwszych godzin podróży po Hyrule wciągnęła mnie bardziej niż Wiedźmin 3 (choć chyba porównywalnie co Wiedźmin 1), z kolei grając w Horizon miałem uczucie  grania w Wiedźmina 3.

Jeszcze jedno - czy warto dla Horizon kupic PS4? Myślę, że nie, ale warto to zrobić dla Uncharted 4. No i w drugą stronę - czy dla Zeldy warto zakupić Wii U? Tak! I przy okazji poprawić Xenobladem Chronicles X. Czy warto dla Zeldy zakupić switcha? O to zapytajcie osoby, które kupiły switcha i Zeldę mają już zaliczoną. ;)

Tagi: horizon: zero dawn the last of us the legend of zelda: breath of the wild zelda na koniu

Oceń notkę
+ +30 -

Oceń profil
+ +84 -
dKc
Ranking: 56 Poziom: 63
PD: 32286
REPUTACJA: 17522
Miesięcznik PSX Extreme