(1/5)Capcom wyznał, że sprzedaż rzędu 1.4 miliona egz. gry Street Fighter X Tekken - to porażka dla firmy.

A place for everything...
...and everything in its place
Artur Salwarowski
O autorze

Redaktor PSX Extreme, "skrzypek-kucharz-karateka" i fan gier planszowych. Znany też jako Mutti, a.k.a. Treacherous.



  • Artur Salwarowski

  •  
    Pożegnanie z grillem
     
    23-10-2010 | 11:10
     

    "Nadchodzi zima" - jak to mawiają Starkowie z Winterfell - i niestety wypadałoby się tu z nimi zgodzić. Powoli skończył się nam sezon grillowy i choć niespodziewanie ostatnio pogoda zrobiła się całkiem fajna, to jednak coraz krótsze dni i chłodne wieczory sprawiają, że znacznie rzadziej myślimy o urządzaniu choćby skromnego BBQ. Ja natomiast wpadłem w sidła systemu i przez ostatni miesiąc miałem tak ostry zap..., że po prostu brakło mi sił i czasu na wklejenie gotowego materiału, który mam na kompie już praktycznie od wakacji! No ale lepiej późno niż wcale - mam nadzieję, że jakość materiału choć trochę wynagrodzi Wam ten przestój. Następuje zatem kulminacja "cyklu kanapkowego", która niniejszym kończy rozdział bloga poświęcony grillowaniu (przynajmniej na ten rok). Żeby jednak zakończyć z przysłowiowym hukiem, zamieszczam w końcu obiecany przepis meksykański, a mianowicie Taco z grilla.
     
     
     
    Co to właściwie jest "Taco"? Ano ni mniej ni więcej tylko kanapka z tortilli, choć odmian ich są chyba tysiące i pewnie trzeba by mieszkać w meksyku żeby się na tym wszystkim wyznać (Tacos, burritos, gorditas, picaditas, tostadas, enchiladas, .... - jak widać jest tego sporo, a kryteria nie zawsze są super jasne). Przeważnie jednak za "Taco" uznaje się złożoną na pół i wypełnioną farszem tortillę, którą potem smażymy bądź pieczemy na grillu. Proste, tradycyjne jedzenie, jednak przy umiejętnym przyrządzeniu jest to tak fenomenalnie pyszne, że gdybym miał wybrać jedną, jedyną kuchnię którą miałbym jeść do końca życia, to bez chwili wahania wymieniłbym właśnie Meksyk. Nie jest ona ani zbyt znana ani popularna w naszym pięknym kraju, jednak w sieciowych fast foodach coraz częściej pojawiają się nam tortille, podstawowe składniki bez problemu spotkamy w marketach, zaś nachos zjemy dziś już chyba w każdym multipleksie. Tak więc powoli niby coś się rusza, jednak większość obywateli nadal kojarzy kuchnię meksykańską tylko i wyłącznie z tzw. chilli con carne, nachosami właśnie i coraz częściej obecnymi na pizzach papryczkami jalapeno. Ja natomiast w Meksyk wciągnąłem się już lata temu i od tamtej pory ciągle zbieram oraz dopracowuję przepisy, wymyślam własne "kompozycje" i zdobywam fikuśne składniki - to taka pasja w pasji, nie wiem skąd się to w sumie wzięło. Tak czy inaczej, zarówno moja narzeczona (hej Kotku :D) jak i znajomi dość wysoko cenią moje meksykańskie zapędy, toteż postanowiłem podzielić się i z Wami małym wycinkiem tego szaleństwa.
     
     
    Oczywiście przepis może dla początkujących wydawać się nieco skomplikowany, lecz jeśli nie chcecie przyrządzać całości, to sprawdźcie chociażby sos serowy - zaręczam, że do nachos jest po prostu fenomenalny. Jeżeli jednak zdecydujecie się przygotować całość, to gwarantuję że czeka Was coś naprawdę wyjątkowego: Aromatyczny, korzenno-ziołowy kurczak a na nim gęsty, pełny jalapeno sos serowy. Do tego pachnąca kminem i kolendrą, lekko cytrusowa salsa, a to wszystko w chrupiącej, podpieczonej na ruszcie tortilli... Dobra, kurde, bo teraz sam zrobiłem się głodny. No to do roboty...
     
    Grillowane Tacos z kurczakiem, sosem serowym i salsą z pieczonych warzyw.
     
    SKŁADNIKI:
     
    mięso i marynata
     
    filety z piersi kurczaka
    suszone oregano
    mielony kmin rzymski
    mielony cynamon
    mielone ziele angielskie
    mielone goździki
    mielona kolendra (nasiona)
    mielone ostre chilli
    czerwone wino
    czosnek
    sól i pieprz
     
    sos serowy
     
    ser
    śmietana
    papryczki jalapeno (ew. sos jalapeno, lub papryka jalapeno w dowolnej postaci)
    mielony kmin rzymski
    mielona słodka papryka
    czosnek w proszku
     
    salsa z pieczonych warzyw
     
    pomidory
    cebula
    papryka
    świeże ostre chilli
    czosnek
    sok z limonki
    mielony kmin rzymski
    świeża kolendra
    sól i pieprz  
     
    dodatkowo
     
    paczka pszennych tortilli
     

    PRZYRZĄDZANIE:
     
    mięso i marynata
     
     
    Zaczynamy klasycznie od mięsa - filety kroimy wzdłuż na ciensze płaty, po czym solimy i pieprzymy. Przygotowujemy teraz wszystkie sypkie składniki marynaty - dobrze rozcieramy je w moździeżu, po czym mieszamy z winem, oliwą i czosnkiem. Przypraw warto dać całkiem sporo (przynajmniej po łyżeczce), jeśli natomiast ktoś się boi cynamonu i goździków, to może dać szczyptę i też będzie ok.
     
     
    Na koniec wrzucamy do tego mięso i dobrze mieszamy, po czym odstawiamy do lodówki na conajmniej parę godzin.
     
     
    salsa
     
     
    Co prawda słowo "salsa" generalnie oznacza sos, jednak niektóre salsy bardziej przypominają sałatki - tak jest również i tutaj (gdyby ktoś miał wątpliwości). A więc kroimy pomidory, papryki i cebule na pół (cebul nie obieramy), po czym umieszczamy na ruszcie skórą do dołu.
     
     
    Pieczemy aż do ZWĘGLENIA skóry, po czym zdejmujemy paprykę i chowamy do naczynia które szczelnie zakrywamy folią spożywczą. Natomiast cebule i pomidory przewracamy na drugą stronę i podpiekamy jeszcze trochę od strony bez skóry (mozna lekko przesmarować oliwą). Kiedy wszystko opiecze się z obu stron, wtedy zbieramy resztę i odstawiamy do ostygnięcia.
     
     
    Po jakimś czasie odkrywamy folię z naczynia z papryką - jeśli przeleżała tam z jakieś 20 minut, to spalona skóra powinna odchodzić w miarę lekko - zdejmujemy ją więc dokładnie i wyrzucamy (jeśli nawet cała skóra nie zejdzie to nic nie szkodzi, natomiast należy usunąć wszystkie zwęglone części).
     
     
    Obieramy też cebulę i pomidory i po wystygnięciu wrzucamy na deskę - kroimy to wszystko w kostkę i wrzucamy do dużego naczynia. Dodajemy sól i pieprz do smaku, sporo soku z limonki, mielony kmin rzymski (nieodzowna przyprawa w tej kuchni), oraz nieco wyciśniętego czosnku.
     
     
    Na koniec siekamy jeszcze sporą ilość świeżej kolendry, pamiętając by nie ciąć jej zbyt cienko (inaczej cały sok wypłynie na deskę do krojenia, a przecież nie o to chodzi). Salsa jest już gotowa, został nam teraz tylko sos.
     
    sos serowy
     
     
    Ten przepis zajmuje szczególne miejsce w moim sercu, gdyż wymyśliłem go praktycznie sam (w czasach gdy o google jeszcze nikt nie słyszał, meksykańskich książek kucharskich na półce nie było, a ja zastanawiałem się jak zrobić w domowych warunkach "płynny ser"). No i wymyśliłem, a prawdę mówiąc nie zajęło mi to zbyt długo ;) Co prawda dziś znajdziecie na półce w marketach sos serowy a w kinie poleją Wam nachosy czymś co uchodzi za właśnie ten patent, to jednak mój sos serowy różni się od nich w zasadniczy sposób - mianowicie robi się go z sera :D Tak czy inaczej jest to bardzo prosta sprawa, natomiast smak jaki uzyskacie zależał właśnie od użytego gatunku sera. Może to być najzwyklejsza gouda, rewelacyjnie sprawdza się cheddar (choć jest drogi i trudno dostępny), zaś całkiem fajnie pasują tu też sery śmietanowe (czasami z dodatkiem jalapeno itd.).
     
    Na czym więc sprawa polega? Ano bierzemy śmietanę 18% i wrzucamy do garnka. Najlepiej gdyby śmietana była w temperaturze pokojowej, co przyspieszy jej "fuzję" z serem w jedną, kleistą całość. Podgrzewamy więc śmietanę na małym ogniu (NIE GOTUJEMY!), po czym wrzucamy sporą ilość tartego sera (można go wcześniej roztopić na tależu w mikrofali, wtedy cały proces będzie szybszy). Kiedy już ser i śmietana znajdują się w rondlu, należy cierpliwie mieszać i rozcierać serową "kluchę" (cały czas na minimalnym płomieniu), aż w końcu uzyskamy jednolitą, ciągnącą się serową masę.
     
     
    Zdjemujemy to z ognia i wrzucamy odpowiednią dla nas ilość siekanych jalapeno (sos może być dość łagodny, lub całkiem pikantny - jak kto woli), po czym doprawiamy go szczyptą kminu rzymskiego, łagodnej papryki i czosnku. I to tyle! Rewelacyjna i prosta rzecz (5 minut roboty!) a do nachosów po prostu rządzi.
     
     
    pieczenie
     
    OK, mając gotowe dodatki wyciągamy mięso z lodówki i pozwalamy mu dojść do temperatury pokojowej. Wrzucamy na grill i pieczemy na w miarę ostrym ogniu z obu stron (tak żeby mięso zrobiło się w środku zanim wyschnie).
     
     
     
    Zdejmujemy z rusztu i rozdrabniamy na mniejsze kawałki. Sprawdzamy czy jest wystarczająco soli i pieprzu. W międzyczasie opiekamy tortille na grillu, a gdy są już podpieczone (lecz wciąż miękkie), natychmiast podajemy wszystko razem, żeby goście mogli montować swoje tacos - smacznego! Poniżej zwyczajowo insrukcja "step by step" ;)
     
     
     
     
     

    uwagi i rady na koniec:
     
    Mięso można zrobić równie dobrze na patelni, to samo się tyczy tortilli. Żeby podpiec placki na patelni wystarczy parę kropel oleju rozsmarowanego równomiernie po całej powierzchni (np. za pomocą papieru kuchennego). Rozgrzewamy patelnię i lekko podpiekamy tortillę z obu stron - powinna być lekko zrumieniona ale wciąż giętka. Byle nie przesadzić z ilością oleju, bo będzie zbyt tłusta.
     
    Warto przygotować równolegle kilka rodzajów mięsa (np. kurczak, stek, może być ryba) oraz kilka dodatkowych sosów. Dzięki temu powstanie bufet, z którego każdy będzie mógł nabierać ulubione rzeczy i skomponować swoje własne taco. 
     
    Powyższy przepis na kurczaka nie jest jakoś bardzo reprezentatywny dla autentycznej kuchni meksyku, ponieważ tam do marynaty obowiązkowo dodano by odpowiedni rodzaj chilli. Ale nie mówię tu o tym co u nas ogólnie nazywamy "chilli", tylko o konkretnych odmianach tamtejszych papryk, takich jak "chile Ancho", "chile Guajillo", czy "chile Pasilla". Są one dość trudne do dostania, tak więc okroiłem nieco przepis z tych składników - jednak dzięki temu każdy będzie mógł go zrobić, gdyż wymienione składniki są u nas powszechnie dostępne (i uważam że jest on znakomity nawet bez ww. "chiles"). Jeżeli jednak MACIE dostęp do meksykańskich bajerów to polecam wzbogacić marynatę przez dodanie "chiles de Arbol" oraz "chiles Guajillos" - wtedy całość po prostu miażdży, choć tak jak mówiłem - nawet i bez tego jest to jeden z moich ulubionych przepisów na kurczaka w ogóle.
     
    I to już wszystko - mam nadzieję że choć trohę zachęciłem Was do eksperymentów na grillu. Co prawda sezon dobiegł już końca i czas przenieść się z gotowaniem do domu, jednak nic nie stoi na przeszkodzie żeby przepisy BBQ przyrządzać w piekarniku, czy choćby na patelni. Rzecz jasna nie będzie to już to samo, ale praktycznie każdy grillowy przepis jest w tych warunkach wykonalny, tak więc nie tracą one nic ze swej aktualności. Następnym razem zaproponuję więc parę kolejnych meksykańskich specjałów (tym razem już z garnka i patelni), a potem biorę się za nieco inną działalność. Jaką? Tego, mam nadzieję, dowiecie się już wkrótce - a na ten moment nadmienię tylko, że fani gotowców i prostej kuchni będą w siódmym niebie ;)
    Kuchnia turecka
    Król polskiego fast foodu, czyli jak zrobić swój własny kebab.

    I już po urlopie. Cholera, czekałem na ten wyjazd miesiącami, a kiedy już nadszedł, to oczywiście wszystko poleciało jak z bicza strzelił. Niestety tak to już jest, natomiast spokojnie mogę powiedzieć że wykonałem sporą część planu i zgodnie z obietnicą zaprezentuję Wam chociaż kilka przepisów (przez większość czasu lało jak z cebra, co dość skutecznie studziło mój grillowy temperament). Na pierwszy ogień idzie zatem obecny król polskiego fast food'u, czyli...
     

    Kuchnia grecka
    Around the World in a tortilla, part 2: Pita-Souvlaki

    Witam ponownie wszystkich amatorów grillowania. Dziś zgodnie z obietnicą odwiedzimy na moment Grecję, by przekonać się jak łatwo i przyjemnie przyrządza się ich popularne Souvlaki. Generalnie jest to grillowane mięso na szpadkach (czasem z warzywami) i choć tradycyjnie używa się jagnięciny, to tak naprawdę możemy wykorzystać praktycznie każde mięso, włącznie z kurczakiem czy nawet rybą. Rekomendowane dodatki to oczywiście chlebek pita oraz tzatziki, toteż całość idealnie wpisuje się w mój cykl kanapkowy - a więc znowu proste, wręcz rustykalne jedzenie (taki tradycyjny fast food).

     

    Kuchnia amerykańska
    Mordercze hambczaki, Starcraft przy świecach i pierwszy polski barbecue w 2010 roku.

    Witam ponownie. Tym razem będzie trochę wspominkowo, bo z dzisiejszym przepisem wiąże się pewna ciekawa historia. A dotyczy ona minionego sylwestra, który spędziłem wraz z narzeczoną oraz dwójką znajomych w Gminie Radków w powiecie Świętokrzyskim.

    Kuchnia indyjska
    Kurczak Tikka po mojemu, czyli "around the world in a tortilla" - część 1

    Witam po długiej przerwie. Fatalna pogoda w maju, później problemy techniczne, a wreszcie nawał pracy - wszystko to spowodowało, że na jakiś czas musiałem zawiesić moją grillowo-publicystyczną działalność. Troszkę zwlekałem, potem gromadziłem materiały, no ale czas wreszcie na mały comeback - wszak pogoda się poprawiła, rozpoczęły się też wakacje i dzięki temu miałem w końcu okazję upiec to i owo (oczywiście uwieczniając dla Was kilka przepisów). Rozpoczynam tym samym nowy cykl, którego tematem będą rozmaite kanapki z grilla - głównie w formie tortilli.