(1/5)Mike Gamble z Bioware sugeruje, że zachowanie sejwów z Mass Effect 3 nie będzie głupim pomysłem - brzmi to jak zapowiedź Mass Effect 4

Autor PE od pierwszego numeru. Obecnie nie hardcore, lecz power gamer - ale za to gracz do szpiku kości od momentu, kiedy ojciec wymienił kolejkę elektryczną na pierwszą konsolę w 1985r. Wyznawca prostej życiowej zasady: "po co sie smucic z powodu rzeczy ktorym mozna zaradzic, po co byc nieszczesliwym z powodu rzeczy, ktorym zaradzic nie mozna"

Maciej Żmuda


Największe europejskie targi gier komputerowych ewoluowały przez dobrych parę lat i w chwili obecnej są naprawdę znaczącą imprezą na świecie. Pomijając fakt tego, że mają one przede wszystkim komercyjny i otwarty charakter, to jednak dostarczają coraz ważniejszych wiadomości premierowych. Ot, choćby taki Resistance 3, czy też Bioshock Infinite – i to od razu z całym, pokaźnym, grywalnym fragmentem. Zdumiewają więc te same potknięcia organizacyjne, które zdarzają regularnie co roku, przez które człowiek tylko może zastanawiać się, czy aby faktycznie targi zasługują na rangę „światowych”.
Język niemiecki. Nie wiem, czego nauczają w niemieckich podręcznikach, ale po roku 1945 germanizacja została zastopowana w skali światowej, a na dzień dzisiejszy to angielski jest najpopularniejszym, wręcz standardowym językiem w środowiskach i wydarzeniach międzynarodowych. I o ile już nie ma takich dramatów, jak przy pierwszych edycjach targów w Lipsku, to i tak przebrzmiewają echa tamtych dni. Lokalne wydanie gazetki targowej doczekało się nawet tłumaczeń co ważniejszych artykułów, obsługa stanowisk posługuje się językiem Szekspira, aczkolwiek wciąż zdarzają się prezentacje prowadzone „nur fur deutschsprachige Leute”. I to nie byle jakie – samo głośne Street Fighter VS Tekken rozpoczęto przez huczne „Herzlich Wilkommen!”, a później było jeszcze lepiej – jak się okazało, show prowadzone było jednocześnie w trzech językach (dodatkowo - angielski i japoński). Najgorsza jednak była kwestia stanowisk oraz gier ustawionych w mowie naszych sąsiadów zza Odry. To było wręcz nagminne. Ileż łez uroniłem, gdy w strefie Konami przegrzała się konsola, na której testowałem nową Castlevanię – jedyna, która była po angielsku. W przypadku jednak Front Mission Evolved puściły mi hamulce. Wybrałem stanowisko, przy którym miałem „zabezpieczone plecy” i wyczekałem na odpowiedni moment. I jak tylko goście z obsługi zajęli się przez chwilę czymś innym, przeprowadziłem akcję godną „Komandosów z Navarony”. Błyskawicznie wyskoczyłem do dashboarda, wpadłem w ustawienia regionalne, które przestawiłem na angielskie i zatwierdziłem poprzez „Ja” – ostatnie słowo po Niemiecku, jakie przy tym stanowisku widziałem. Uruchomiłem od nowa grę (dało się klasycznie, bez wychodzenia do menu debugga) i sprezentowałem dla wszystkich dziennikarzy z całego świata jedyne stanowisko w zrozumiałej wersji językowej, które to ostało się chyba do końca targów.

Przyznam szczerze, że w swoim życiu spotkałem się z róznymi absurdami. Między innymi tymi związanymi z róznymi produktami - szokującymi, idiotycznymi, bądź zabawnymi. A i nierzadko wszystko na raz. Jednak to, z czym spotkałem się ostatnio w sklepie spożywczym po prostu mnie zatkało.
Mundial jest już na finiszu i choc z całą pewnością możemy powiedzieć, że zawiodły największe gwiazdu (Rooney, Messi, Torres czy też Krystyna Ronaldo), tak przydałoby się także wyłonić "mudialowe odkrycia" - czyli młode talenty, które na tej imprezie sportowej zabłysły i z całą pewnością będzie o nich głośno w najbliższych latach. Na tych mistrzostwach świata mieliśmy kilka udanych debiutów - a oto mój faworyt, którego prawdopodobnie zobaczymy w dzisiejszym meczu Hiszpania VS Niemcy.

Obecna generacja konsol jest o tyle przełomowa, że wciąż rozkwita, choć powinna już powoli być zastępowana nową generacją. Cóż... Skoro żyjemy w czasach, w których wg ekspertów już od dawna powinna panować kolejna epoka lodowcowa, lecz z niewyjaśnionych do końca przyczyn wciąż spóźnia się, to i nie dziwi także sytuacja na poletku elektronicznej rozrywki. Coś jednak zaczyna mnie tu solidnie martwić...
Internet dał szansę na wybicie się praktycznie każdemu. Nie trzeba mieć znajomości, chodów i układów - wystarczą jedynie chęci i doza samozaparcia, jeżeli tylko ma się dobry pomysł lub talent, by zyskać pokaźny rozgłos. Doskonałym tego przykładem jest chociażby śpiewający wspak Cezik, który zaskoczył wszystkich Forfiter Bluesem. Pozwólcie, że przedstawię pewnego gościa, którego twórczości mocno kibicuję.
TEMATY
O CZYM NAJCZĘŚCIEJ PISZEMY NA PPE
EKIPA PPE
AUTORZY TWORZĄCY ZAWARTOŚĆ PPE

redaktor naczelny

pocket, hardware

newsman

bloger, newsman

wielkie oko

newsman

bijatyki

człowiek-demolka

j-pierdółki

newsman

Japonia
