(1/5)Capcom wyznał, że sprzedaż rzędu 1.4 miliona egz. gry Street Fighter X Tekken - to porażka dla firmy.

Newsman, zatwardziały fan piłki nożnej, gram we wszystko oprócz RTS-ów i muzycznych.

Dawid Traczykowski


Po całkiem niezłym meczu Inter wygrał finał LM i chyba zasłużenie wywalczył w tym sezonie najważniejsze klubowe trofeum świata w piłce nożnej. Mourinho, którego nie lubię i uważam za buca, rozplanował taktykę doskonale i pokonał na swojej drodze dwie inne najsilniejsze drużyny tego sezonu: Chelsea i Barcelonę. Brawa dla niego i całego zespołu, a zwłaszcza dla Milito, to co zrobił przy drugim golu to poezja. Teraz pozostaje czekać na kolejne piłkarskie emocje na mundialu.
Ja jeszcze chciałbym wyróżnić telewizję Polsat, która rewelacyjnie spisała się z transmisją: mecz komentował człowiek, który ponoć jest najlepszym polskim komentatorem, a nie wie, kto wygrał ostatnio potrójną koronę i twierdzi, że takie coś zdarzyło się pierwszy raz w historii; studio prowadzi gość, który nawet nie wie, kto komentuje mecz, stawia "autobusa" przed bramką i zaprasza "eksperta", który do tej pory nie może przeboleć, że jego ukochana Barcelona odpadła z Interem w półfinale, przez co sam sobie co chwilę zaprzecza. No i to studio 20-sekundowe w przerwie też zwaliło mnie z nóg i przypomniało, że jeśli jest przerwa w meczu, to jakąkolwiek polską telewizję się przełącza na inny kanał lub idzie zrobić zapasy na drugą połowę. Naprawdę świetna robota chłopaki, tak trzymać!


Niespodzianki w dzisiejszych meczach ligi angielskiej nie było, Chelsea dobiła United wysoko wygrywając z Wigan, a Drogba zgarnął Rooneyowi sprzed nosa złotego buta. Ale ja nie o tym. Od początku sierpnia ubiegłego roku razem z ponad dwudziestoma osobami graliśmy w lidze Extrima w Fantasy Premier League, darmowej grze na stronie internetowej ligi. Gra ta cieszy się popularnością na całym świecie, w tym sezonie startowało dokładnie 2.316.576 graczy. Jest to coś jak Wygraj Ligę Mistrzów "Wyborczej", tylko że z bardziej przystępnymi i uczciwszymi zasadami. Ale wracając do ligi Extrima, muszę się pochwalić, że zająłem w niej pierwsze miejsce z dosyć dużą przewagą nad drugim, a w całych rozgrywkach udało mi się zgromadzić rekordową dla mnie liczbę 2.259 punktów (miejsce numer 35.115 na świecie, czyli więcej niż nieźle, chociaż w poprzednim sezonie byłem 16 tys. miejsc wyżej). W tym miejscu chciałbym zachęcić czytelników ppe do wzięcia udziału w tej zabawie w następnym sezonie, na pewno się na niej nie zawiedziecie. Nowa edycja powinna wystartować już w połowie lipca, czyli zaraz po Mistrzostwach Świata w RPA (sama liga wystartuje miesiąc później, jest więc dużo czasu na dobranie odpowiedniego składu). Poniżej zamieszczam tabelę dziesięciu najlepszych graczy z ligi extrimowej. Pozdrowienia dla Was. Jeszcze raz zapraszam wszystkich do wzięcia udziału w następnej edycji, jeśli jesteście fanami angielskiej piłki, nie możecie przejść koło niej obojętnie.


Liverpool był chyba ostatnią przeszkodą, jaka dzieliła Chelsea przed zapewnieniem sobie tytułu mistrzowskiego w Anglii (praktycznie rzecz biorąc, nie patrząc matematycznie na tabelę). I przez ponad pół godziny The Reds radzili sobie świetnie, sprawiali o wiele lepsze wrażenie od londyńczyków. Już myślałem,że będę mógł ich na blogu pochwalić za uczciwą względem Manchesteru United postawę i przeciwstawić ją niektórym polskim ligowcom czy np. reprezentacji Szwecji (podłożenie się Łotwie czy remis 2:2 z Danią sprzed kilku lat to tylko niektóre z ich „wyczynów”), ale sygnał do ataku dał Gerrard, który wspaniałym podaniem obsłużył Drogbę. Od tego momentu Chelsea zdecydowanie przeważała, a drugi gol już zupełnie dobił liverpoolczyków i zakończył praktycznie mecz. Po nim miało miejsce coś, za co telewizje powinny oddać kasę widzom płacącym abonament. Oczywiście przesadzam, ale tak wolnej gry, jak ta w drugiej połowie dzisiejszego meczu, to w lidze angielskiej nigdy nie widziałem.


Barcelona pokonała w sobotnich Gran Derbi Real Madryt i tym samym przybliżyła się do kolejnego mistrzostwa kraju. W świetnej formie jest Messi, ktory znów strzelił bramkę. O nim się mówi najwięcej, zapominając o kolegach z drużyny, którzy przeciez też odwalają świetną robotę. Np. moim zdaniem graczem sobotniego meczu był Xavi, regularnie supportujący partnerów z przodu idealnemi podaniami. Do tytułu przybliżyła się też Chelsea, mimo że nie grała jeszcze kolejki ligowej (pokonała za to Villę w półfinale FA Cup i jest na najlepszej drodze, by obronić wywalczony przed rokiem tytuł). Man United tylko zremisował z Blackburn i tym samym pokazał, jak można zaprzepaścić trudy całego sezonu w zaledwie 10 dni. Nie wiem, jak w takim wielki klubie mogło dojść do takiej sytuacji. Chociaż właściwie to wiem, wystarczy ułożyć taktykę pod jednego zawodnika, bez ktorego nie da się strzelić bramki i wywalić 30 baniek na bezużytecznego napastnika rodem z Bułgarii, który nie dość, że nie może trafić w bramkę (a gdy to robi, to prosto w bramkarza), to jeszcze nie chce mu się biegać. Do tego dodać boga środka pola kupionego z tego samego klubu za 16 milionów i otrzymamy idealny przepis na spartolenie sezonu (ceny w funtach).


W sobotę na Old Trafford United przegrało z Chelsea w meczu o mistrzostwo Anglii. Można powiedzieć, że do końca zostało jeszcze 5 kolejek i wszystko jest możliwe, ja nie sądzę jednak, żeby Chelsea straciła jakiekolwiek punkty. Nie z taką determinacją i formą, jaką prezentuje. Zresztą nawet remis w jednym ze spotkań nie robi im różnicy, bo mają lepszy stosunek bramek od klubu z Manchesteru. Ferguson za bardzo ułożył taktykę pod jednego zawodnika - Wayne'a Rooneya - a gdy ten nie grał, Czerwone Diabły wyglądały dużo gorzej, ledwo wygrywali mecze z ligowymi średniakami. W sobotnim meczu Anglik, który oglądał mecz z loży prasowej, już nie mógł patrzeć na nieporadność swoich kolegów i wyszedł do domu 4 minuty przed końcowym gwizdkiem. Podobno poprosił Fergusona o możliwość wystąpienia w rewanżu z Bayernem, mimo że miał pauzować 2-3 tygodnie. Mimo że kibicuję United, muszę przyznać, że Chelsea w tym sezonie prezentowała się lepiej, mniej kunktatorsko i z polotem, czego w grze United w ostatnich 2 sezonach próżno szukać (poza kilkoma wyjątkami). Wracając do meczu, uznanie dwóch bramek (jedna ze spalonego, druga po zagraniu ręką) pokazuje tylko, jak słabe jest w ostatnich miesiącach sędziowanie w lidze angielskiej. Z innej beczki, Liverpool znowu stracił punkty, tym razem remis z Birmingham, który coraz bardziej oddala ich od miejsca w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. W Hiszpani za to Real wskoczył na pierwsze miejsce, ale już w weekend zagra z Barcą w meczu, który pewnie przesądzi o losach tytułu. I nie zapominajmy o rewanżach Champions League, będzie się działo w tym tygodniu.


W pojedynku drużyn, które mają na swoim koncie najwięcej mistrzostw kraju w Anglii, wygrał Manchester United. Jako ich fan cieszę się, choć muszę przyznać, że spodziewałem się wiecej po takim spotkaniu. Dwie szybkie bramki na początku meczu zapowiadały świetny pojedynek, ale z czaem było tylko gorzej. Zwłaszcza w drugiej połowie mecz był szarpany i chaotyczny, a sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Przynajmniej Webb nie wystąpił w roli głównej i nie wpłynął na wynik spotkania. A jako że Chelsea tylko zremisowała na Ewood Park w Blackburn, United nie musi się już oglądać na wyniki innych drużyn, tylko od nich zależy, czy zdobędą mistrzostwo po raz czwarty z rzędu. Za dwa tygodnie mecz MU-Chelsea. Porażka zespołu Ancelottiego będzie oznaczała koniec marzeń o tytule, słabnie coś ta Chelsea ostatnio. A Liverpool już chyba na dobre pożegnał się z Ligą Mistrzów w przyszłym sezonie. Benek pewnie poleci, nie wiadomo co będzie z Torresem czy Gerrardem wtedy... W Hiszpani za to Messi znowu zdobył hattrika. W świetnej formie jest ostatnio Argentyńczyk.


Kto by się spodziewał, że Real Madryt czy Chelsea Londyn odpadnie już w drugiej rundzie Ligi Mistrzów? No dobra, po ostatnich wyczynach "Królewskich" w LM można się było tego spodziewać. Swoją drogą, ciekawe jak to wpłynie na budżet klubu z Madrytu? Nakupowali gwiazd za ciężkie pieniądze, na pewno Perez liczył, że część z nich się uda odzyskać zachodząc daleko w LM. Zresztą, to nie moje zmartwienie. Moje MU ma swoje długi, czy też raczej właścieciel je ma.. A właśnie, bardzo dobre losowanie dla United. W ćwierćfinale Bayern, a potem ktoś z przedstawicieli francuskiej piłki. Znacznie gorzej trafiła Barcelona. O ile Arsenal nie powinien im sprawić większego kłopotu (sorry fani "Kanonierów", ale Wasz zespół z najlepszymi drużynami w tym sezonie tylko przegrywa, nie wierzę, że pykną Barcę), tak Inter z Mourinho na ławce już tak. Według mnie Barca jest lepsza od Interu, ale "the Special One" może wymyślić coś, co zatrzyma Barcę. To tyle na razie, w weekend wielkie derby Anglii United-Liverpool. Będzie rewanż za ostatnie porażki czy blamaż przed własną publicznością? Mam nadzieję, że to pierwsze.
Po całkiem niezłym meczu Inter wygrał finał LM i chyba zasłużenie wywalczył w tym sezonie najważniejsze klubowe trofeum świata w piłce nożnej. Mourinho, którego nie lubię i uważam za buca, rozplanował taktykę doskonale i pokonał na swojej drodze dwie inne najsilniejsze drużyny tego sezonu: Chelsea i Barcelonę. Brawa dla niego i całego zespołu, a zwłaszcza dla Milito, to co zrobił przy drugim golu to poezja. Teraz pozostaje czekać na kolejne piłkarskie emocje na mundialu.
Ja jeszcze chciałbym wyróżnić telewizję Polsat, która rewelacyjnie spisała się z transmisją: mecz komentował człowiek, który ponoć jest najlepszym polskim komentatorem, a nie wie, kto wygrał ostatnio potrójną koronę i twierdzi, że takie coś zdarzyło się pierwszy raz w historii; studio prowadzi gość, który nawet nie wie, kto komentuje mecz, stawia "autobusa" przed bramką i zaprasza "eksperta", który do tej pory nie może przeboleć, że jego ukochana Barcelona odpadła z Interem w półfinale, przez co sam sobie co chwilę zaprzecza. No i to studio 20-sekundowe w przerwie też zwaliło mnie z nóg i przypomniało, że jeśli jest przerwa w meczu, to jakąkolwiek polską telewizję się przełącza na inny kanał lub idzie zrobić zapasy na drugą połowę. Naprawdę świetna robota chłopaki, tak trzymać!
13 maja THQ ogłosiło, że dodatek do Metro 2033 wyjdzie niedługo. To niedługo to, jak się okazało, prawie dwa miesiące. Podobno trzeba było tyle czekać, bo producent - 4A Games - musiał sobie poradzić z drobnym bugiem. OK. To pseudo DLC ukazało się 3 sierpnia za cenę 240 MP. Taniocha, można by pomyśleć, biorąc pod uwagę ceny innych dodatków. Ja też tak pomyślałem i DLC pobrałem... całe 108 kb, które potem okazało się naprawdę 56 kb. Dodatek miał przynieść nowy poziom trudności, 240 GS i dwa gnaty. Ale jak widać te dwa gnaty na płycie już były, a mały pliczek tylko je odblokowywał, żadna nowość w świecie chciwych wydawców. Achievementy, nie dość, że niektóre niemal takie same, jak te z gry właściwej (czyli trzeba jeszcze raz zaliczać coś, co już wykonaliśmy), okazały się zepsute, bo nikt nie zdołał jeszcze odblokować żadnego z nich. 4A Games winą obarcza Microsoft i odwrotnie. A tymczasem gracze, którze zapłacili za coś, co na PC jest darmowe, już od dwóch tygodni nie mogą się doczekać naprawionego dodatku. Super, podobna sytuacja jak z dodatkiem do Army of Two: TFD, gdzie gracze, którzy odblokowali osiągnięcia z multi przed pobraniem dodatku, nie mogą zaliczyć achievementów z DLC. Oba problemy do tej pory nie zostały naprawione, ale gracze kasę wybulili, więc nie ma potrzeby niczego naprawiać - zdają sie myśleć producenci/wydawcy.
A prawda jest taka, że zamiast podwyżki cen gier, mamy właśnie DLC, bo już nie raz zdarzało się, że producent umyślnie usunął z gry jakąś zawartość, by później puścić ją w dystrybucji cyfrowej (lub klucz do niej). Standardem są już dodatki zapowiadane przed premierą gry (nawet kilka miesięcy). Wystarczy dorzucić tylko jakieś osiągnięcia, żeby gracze potracili komplety i już można wrzucać na rynek byle crap, bo, nie oszukujmy się, masa ludzi kupuje DLC tylko z powodu kolejnych achievementów. Nieco lepiej wypada to na PS3, bo tam platynowego trofeum dodatki nam nie odbiorą, ale 100% ukończonej gry i tak przepada. Zdarzają się oczywiście naprawdę dobre DLC (niektóre do Fallouta 3 czy Borderlands), ale większość z nich to co najwyżej miernej jakości produkty. Odnosząc się jeszcze do osiągnięć w DLC, to tak pazerne na kasę Activision w paczkach z mapami do Modern Warfare 2 takowych nie umieściło, co nie przeszkodziło zarobić DLC kupę kasiory (nawet pomimo wysokiej ceny).
Po co ten cały wpis? Może po to, że muszę się wyżalić na olewających graczy wydawców. Może, aby przestrzec niektórych przed marnowaniem na ten badziew pieniędzy. Bo dodatki w tej formie to nic innego jak podwyżka ceny gry, tylko w sprytnie zamaskowanej formie.
TEMATY
O CZYM NAJCZĘŚCIEJ PISZEMY NA PPE
EKIPA PPE
AUTORZY TWORZĄCY ZAWARTOŚĆ PPE

redaktor naczelny

newsman, network

variaT, bijatyki

bloger

Wielkie Oko

newsman

relacje

newsman, Japonia

newsman, RPG

newsman

Japonia
