(1/5)Capcom wyznał, że sprzedaż rzędu 1.4 miliona egz. gry Street Fighter X Tekken - to porażka dla firmy.

Współpracownik PSX Extreme, newsman PPE, maniak azjatyckiego kina, muzyki i oczywiście gier.

Roger Żochowski


Oglądając kolejne odcinki Claymore, serialu anime stworzonego na podstawie mangi Norihiro Yagiego, targały mną same sprzeczności. Z jednej strony stylistyka dark fantasy przyciągała do ekranu, z drugiej nie sposób było przymknąć oka na pewne niedoróbki. Najgorsze jest to, że Claymore to bardzo nierówne anime. Początek wciągający, środek raz ciekawy raz nudny, zaś końcówka pozostawiająca spory niedosyt. Duży wpływ ma na to fabuła, która początkowo intryguje, wciągając nas w opowiadaną historię (poznajemy kolejne fakty i retrospekcje, dając się zauroczyć specyficznej atmosferze), jednak im bliżej końca serii oryginalna konwencja ustępuje miejsca ciągnącym się po kilka odcinków starciom.


A jednak cuda się zdarzają. Jeszcze kilka lat temu przyjazd Gackta, jednej z najbardziej znanych gwiazd japońskiej sceny muzycznej, moglibyśmy potraktować jako science-fiction. Czasy się jednak zmieniają. Skoro mogły u nas zagrać takie zespoły jak Dir en grey, D'espairsRay czy Juno Reactor, w składzie którego pojawił się Sugizo, legenda Luna Sea, czemu nie miałby nas odwiedzić japoński "Michael Jackson", jak niektórzy zwykli mówić o "Gacku"?


O tym, że w Japonii w bardzo nietypowy sposób prezentuje się dzieciom rożne problemy społeczne i sytuacje, których do końca nie rozumieją, wie każdy, kto choć trochę liznął temat japońskiej oświaty. Na swoisty epizod mogła również liczyć katastrofa nuklearna. Tym razem będzie o...kupie.


Przy okazji recenzji trzeciej odsłony Yakuzy, wspominałem, że podczas słynnego trzęsienia w Kobe, to gangsterzy w wielu przypadkach pierwsi pojawili się na miejscu tragedii. Nie inaczej było i teraz...


W ostatnich miesiącach (a nawet latach), bardzo modne stało się najeżdżanie na japońskie gry RPG. Wiele osób porównuje je z zachodnimi produkcjami, mieszając z przysłowiowym błotem. Nawet developerzy pokroju BioWare, gdy tylko mają okazję wciskają szpilę swoim japońskim braciom.


W Japonii rynek muzyczny przynosi co roku ogromne dochody. Co roku też na wszelakich listach popularności pojawia się cała masa nowych gwiazdeczek j-popowych, które robią wszystko by zostać zauważone i utrzymać się jak najdłużej na szczytach. Nie o nich jednak chciałem wspomnieć. Jako że w temacie japońskiej muzyki siedzę już ponad 10 lat, chciałbym Wam przedstawić mini-cykl, w którym skupię się przede wszystkim na "dinozaurach" tamtejszego rynku. Na początek obiekt westchnień milionów nastoletnich Japończyków (i nie tylko) - Koda Kumi.


Nazwę Urawa Red Diamonds pewnie niewielu z Was kojarzy, więc napisze tylko, że jest to jeden z najbardziej znanych klubów występujących w J-League (japońskiej lidze piłki nożnej), który darzę sympatią nie mniejszą niż Barcelonę. Niestety, do tej pory klub zdobył mistrzostwo kraju tylko jeden raz i w tej statystyce ustępuje Kashima Antlers, który ma już na swoim koncie 7 tytułów mistrzowskich (w tym trzy z rzędu). A jak prezentują się na stadionach tamtejsi Ultrasi?


W branży filmowej podobnie jak na naszym, growym poletku, na premiery jednych filmów czeka się z wytęsknieniem, skreślając nerwowo dni w kalendarzu, na inne zaś reaguje się całkiem obojętnie. Azjatycki rynek filmowy już od kilkunastu lat trzyma się całkiem nieźle, dostarczając nam co roku kilka solidnych perełek. I właśnie na nich chciałbym się pokrótce skupić. Co czeka nas w nadchodzących miesiącach?


Każdy z nas ma wspomnienia z dzieciństwa, którymi z sentymentem dzieli się po latach z innymi. Dla mnie jednym z takich wspomnień są seriale wyświetlane na kultowych kanałach Polonia 1 i RTL7. Seriale, które swego czasu na stałe zapisały się w kalendarzu moich zajęć. Wówczas jednak mało kto wiedział, co to jest anime. Mało kto wiedział również, że Japończycy mają zboczenie na punkcie znoszonych, kobiecych majteczek. Mimo to seriale te oglądało się z zapartych tchem wyczekując kolejnych odcinków. Mimo iż dziś wyglądają strasznie archaicznie, nigdy nie wstydziłem się do nich przyznać. Dzieciństwo ma w końcu swoje własne prawa.


Filmy na podstawie gier to ostatnio bardzo wdzięczny temat dla reżyserów kinowych. Sęk w tym, że mało kiedy takie eksperymenty kończą się sukcesem. Znacznie częściej mamy niestety do czynienia z deptaniem pierwowzoru. Ale nie bójcie się, nie będę ponownie znęcał sie nad Uwe Bollem i skupie się na tym, co zaoferował nam Yukihiko Tsutsumi.


Kojarzycie serię Kingdom Hearts? Tak, to ta, w której wytapirowany dzieciak wozi się po świecie Disneya robiąc rozpierduchę metrowym kluczem. Jednym z elementów, które już na samym początku rzucają się w …uszy, to muzyka, która pieści nas przepięknym wokalem. Tak się składa, że wokalistka, która popełniła te utwory to jedna z najbardziej znanych piosenkarek w Japonii. Dziewuszka specjalnie nie odbiega od typowych j-popowych standardów, jednak jest jeden album, który wybitnie jej wyszedł. Ultra Blue.
Dziś przygotowałem dla Wam kolejną porcję trailerów, największych azjatyckich produkcji filmowych, które weszły lub niedługo wejdą na ekrany kin. Jedziemy z tym koksem.
W najnowszym numerze PE pojawił się dział "Polecamy", w którym to swoje propozycje złożyła moja druga połówka. Od następnego numeru będzie tam miejsce dla czytelnika, ale jako że dostałem kilka próśb na maila o napisanie czegoś więcej o Kindze (nie wspominając o pytaniach, kim ona w ogóle jest), wrzucam małe info w formie ankiet, jakie pojawiały się w dziale Grające Damy.
Oglądając kolejne odcinki Claymore, serialu anime stworzonego na podstawie mangi Norihiro Yagiego, targały mną same sprzeczności. Z jednej strony stylistyka dark fantasy przyciągała do ekranu, z drugiej nie sposób było przymknąć oka na pewne niedoróbki. Najgorsze jest to, że Claymore to bardzo nierówne anime. Początek wciągający, środek raz ciekawy raz nudny, zaś końcówka pozostawiająca spory niedosyt. Duży wpływ ma na to fabuła, która początkowo intryguje, wciągając nas w opowiadaną historię (poznajemy kolejne fakty i retrospekcje, dając się zauroczyć specyficznej atmosferze), jednak im bliżej końca serii oryginalna konwencja ustępuje miejsca ciągnącym się po kilka odcinków starciom.
Czas na kolejne Top 10. Tym razem postanowiłem podzielić się z Wami swoimi odczuciami na temat najlepszych intr, jakie miałem przyjemność obejrzeć. Oczywiście z miłą chęcią dowiem się, jakie filmiki na Was zrobiły największe wrażenie, bowiem jest szansa, że w swoim skromnym rankingu przeoczyłem jakąś perełkę.
Twórczość Błażeja zachęciła do posyłania swoich małych arcydzieł kolejnych czytelników. Tym razem jednak okazją do zaprezentowania swoich zdolności są... Święta.
TEMATY
O CZYM NAJCZĘŚCIEJ PISZEMY NA PPE
EKIPA PPE
AUTORZY TWORZĄCY ZAWARTOŚĆ PPE

redaktor naczelny

newsman, network

variaT, bijatyki

bloger

Wielkie Oko

newsman

relacje

newsman, Japonia

newsman, RPG

newsman

Japonia
