(1/5)Capcom wyznał, że sprzedaż rzędu 1.4 miliona egz. gry Street Fighter X Tekken - to porażka dla firmy.

Współpracownik PSX Extreme, newsman PPE, maniak azjatyckiego kina, muzyki i oczywiście gier.

Roger Żochowski


W najnowszym numerze PE pojawił się dział "Polecamy", w którym to swoje propozycje złożyła moja druga połówka. Od następnego numeru będzie tam miejsce dla czytelnika, ale jako że dostałem kilka próśb na maila o napisanie czegoś więcej o Kindze (nie wspominając o pytaniach, kim ona w ogóle jest), wrzucam małe info w formie ankiet, jakie pojawiały się w dziale Grające Damy.


Jedno z moich postanowień noworocznych dotyczy częstszego dodawania wpisów na bloga, z czym jak już zauważyliście jest ostatnio słabo. Spróbuje też zagonić resztę ekipy do wzmożenia aktywności, więc mam nadzieję, że w 2012 blogi doczekają się swoistego renesansu. Będzie też więcej o nas, bo jak pisaliście na forum, chcielibyście lepiej poznać osoby, które z PE nie są związane od samego początku. Nie zabraknie także kulis powstawania kolejnych numerów i relacji z naszych redakcyjnych spotkań. Cóż, jako że większość z Was dochodzi do siebie po imprezie sylwestrowej wypada mi życzyć Wam wszystkiego najlepszego w nowym już roku. Poniżej kilka zdjęć z mojej imprezy, która zakończyła się o 6 rano. A jak i gdzie Wy się bawiliście? A może wybraliście w tym roku konsolę?


W Sieci pojawił się materiał wideo będący zapowiedzią KSW 17 - Revenge.


Oglądając kolejne odcinki Claymore, serialu anime stworzonego na podstawie mangi Norihiro Yagiego, targały mną same sprzeczności. Z jednej strony stylistyka dark fantasy przyciągała do ekranu, z drugiej nie sposób było przymknąć oka na pewne niedoróbki. Najgorsze jest to, że Claymore to bardzo nierówne anime. Początek wciągający, środek raz ciekawy raz nudny, zaś końcówka pozostawiająca spory niedosyt. Duży wpływ ma na to fabuła, która początkowo intryguje, wciągając nas w opowiadaną historię (poznajemy kolejne fakty i retrospekcje, dając się zauroczyć specyficznej atmosferze), jednak im bliżej końca serii oryginalna konwencja ustępuje miejsca ciągnącym się po kilka odcinków starciom.


A jednak cuda się zdarzają. Jeszcze kilka lat temu przyjazd Gackta, jednej z najbardziej znanych gwiazd japońskiej sceny muzycznej, moglibyśmy potraktować jako science-fiction. Czasy się jednak zmieniają. Skoro mogły u nas zagrać takie zespoły jak Dir en grey, D'espairsRay czy Juno Reactor, w składzie którego pojawił się Sugizo, legenda Luna Sea, czemu nie miałby nas odwiedzić japoński "Michael Jackson", jak niektórzy zwykli mówić o "Gacku"?


Twórczość Błażeja zachęciła do posyłania swoich małych arcydzieł kolejnych czytelników. Tym razem jednak okazją do zaprezentowania swoich zdolności są... Święta.


Są osoby, których pasja do gier nie ogranicza się tylko do samego grania. Jedną z takich właśnie osób jest Błażej vel. Gobelin, czytelnik PSX Extreme i PPE, który postanowił pochwalić się swoją twórczością. A co takiego tworzy?


O tym, że w Japonii w bardzo nietypowy sposób prezentuje się dzieciom rożne problemy społeczne i sytuacje, których do końca nie rozumieją, wie każdy, kto choć trochę liznął temat japońskiej oświaty. Na swoisty epizod mogła również liczyć katastrofa nuklearna. Tym razem będzie o...kupie.


Przy okazji recenzji trzeciej odsłony Yakuzy, wspominałem, że podczas słynnego trzęsienia w Kobe, to gangsterzy w wielu przypadkach pierwsi pojawili się na miejscu tragedii. Nie inaczej było i teraz...


Dziś przygotowałem dla Wam kolejną porcję trailerów, największych azjatyckich produkcji filmowych, które weszły lub niedługo wejdą na ekrany kin. Jedziemy z tym koksem.


Jak zapewne część z Was wie, oprócz gier wideo pasjonuje się również szeroko rozumianą kinematografią azjatycką. Jakiś czas temu tworzyłem "domowym nakładem sił", fanzin z newsami , recenzjami filmów i felietonami obejmującymi tę bogatą tematykę. Dlaczego o tym piszę?


Muzyka w grach to bardzo ważny element każdej szanującej się produkcji, jednak w moim przypadku to również świetna okazja, na zapoznanie się z twórczością zupełnie nowych zespołów, tudzież solistów. To dzięki grom wideo, zdecydowałem się na zakup płyt, na które nigdy bym się nie natknął, gdyby nie zaangażowanie danych artystów w tworzenia OST, intr, czy utworów przewodnich. A oto niewielka próbka moich osobistych "odkryć".


PO 2 tygodniach żmudnej pracy w końcu doprowadziłem mieszkanie do porządku. Tak to jest jak liczy się na fachowców, a trzeba robić wszystko samemu.


Wprawdzie pewne mądre "przysłowie" mówi o tym, że na domówki lepiej jest chodzić, niż je robić, tak u mnie odbywają się one w miarę regularnie. Przeważnie skupiają się wokół grona najbliższych mi osób, jednak nie jest to regułą. W 99% pojawia się jednak na nich jeden stały element - konsole.


W ostatnich miesiącach (a nawet latach), bardzo modne stało się najeżdżanie na japońskie gry RPG. Wiele osób porównuje je z zachodnimi produkcjami, mieszając z przysłowiowym błotem. Nawet developerzy pokroju BioWare, gdy tylko mają okazję wciskają szpilę swoim japońskim braciom.


Jako że zaczął się już okres przedświąteczny, a ludzi zaczyna powoli ogarniać szał zakupów, markety jak co roku przygotowały dla swoich klientów masę atrakcji i promocji. Na ten zaszczyt mogą liczyć również gry wideo, jednak biada tym, którzy rzucą się na promocje w jednym z warszawskich marketów.


Filmy z rodzaju tego, który zamieściłem poniżej, to domena Myszaqa, jednak ze względu na to, że nasz "człowiek demolka" dawno nie udzielał się na blogu, postanowiłem go jednorazowo zastąpić. Pisząc jednak już całkiem poważnie, filmik ten zaprezentował mi mój dobry znajomy przed swoim weselem, z nadzieją, że jego będzie wyglądało trochę inaczej. No cóż, całe szczęście, że gościu, który przejechał w tle Ładą nie próbował zabawić się z zebranym na placu towarzystwem w Carmageddon, bo byłoby jeszcze "ciekawiej".


Już 25–26 września w Sieciach kin Multikino i Silver Screen odbędzie się Przegląd Filmów Anime na wielkim ekranie. Animacje będą wyświetlane w 10 polskich miastach, a same seanse obejmą aż 8 pozycji. Jeśli narzekaliście na to, że w naszym kraju anime w kinach pojawiają się tylko do świeta to... teraz właśnie przyszedł czas świętować :)


W Japonii rynek muzyczny przynosi co roku ogromne dochody. Co roku też na wszelakich listach popularności pojawia się cała masa nowych gwiazdeczek j-popowych, które robią wszystko by zostać zauważone i utrzymać się jak najdłużej na szczytach. Nie o nich jednak chciałem wspomnieć. Jako że w temacie japońskiej muzyki siedzę już ponad 10 lat, chciałbym Wam przedstawić mini-cykl, w którym skupię się przede wszystkim na "dinozaurach" tamtejszego rynku. Na początek obiekt westchnień milionów nastoletnich Japończyków (i nie tylko) - Koda Kumi.


Kiczowata, naciągana do bólu fabuła, momentami kiepskie efekty specjalne, absurdalne sceny akcji oraz fatalne tłumaczenie na polski język (napisy) – takie wrażenia towarzyszyły mi podczas seansu „Niezniszczalnych”. Paradoksalnie, film bardzo mi się podobał…


Każdy z nas ma w życiu jakieś pasje, które pielęgnuje od dziecka. Dla jednych jest to zbieranie znaczków, dla innych sporty ekstremalne, a dla jeszcze innych nagrywanie wątpliwej jakości filmików z własną osobą (Fenix, sprawdzając podany przez Ciebie link na Facebooku zczochrałem sobie psychikę do końca dnia:). Ja tymczasem odkąd pamiętam interesowałem się grami, Japonią i pisaniem. I o tym ostatnim chciałbym Wam dziś nieco wspomnieć.


Czas na kolejne Top 10. Tym razem postanowiłem podzielić się z Wami swoimi odczuciami na temat najlepszych intr, jakie miałem przyjemność obejrzeć. Oczywiście z miłą chęcią dowiem się, jakie filmiki na Was zrobiły największe wrażenie, bowiem jest szansa, że w swoim skromnym rankingu przeoczyłem jakąś perełkę.


Nazwę Urawa Red Diamonds pewnie niewielu z Was kojarzy, więc napisze tylko, że jest to jeden z najbardziej znanych klubów występujących w J-League (japońskiej lidze piłki nożnej), który darzę sympatią nie mniejszą niż Barcelonę. Niestety, do tej pory klub zdobył mistrzostwo kraju tylko jeden raz i w tej statystyce ustępuje Kashima Antlers, który ma już na swoim koncie 7 tytułów mistrzowskich (w tym trzy z rzędu). A jak prezentują się na stadionach tamtejsi Ultrasi?


W branży filmowej podobnie jak na naszym, growym poletku, na premiery jednych filmów czeka się z wytęsknieniem, skreślając nerwowo dni w kalendarzu, na inne zaś reaguje się całkiem obojętnie. Azjatycki rynek filmowy już od kilkunastu lat trzyma się całkiem nieźle, dostarczając nam co roku kilka solidnych perełek. I właśnie na nich chciałbym się pokrótce skupić. Co czeka nas w nadchodzących miesiącach?


Jak co roku, podczas targów E3 nie mogło zabraknąć konferencji prasowych największych gigantów naszej branży. Jedni postawili na software (Nintendo) inni wsadzili kupę kasy w efektowne widowisko (Activision) a jeszcze inni… no właśnie co zrobiło na przykład takie Konami? Przyznam się szczerze, że to właśnie ich konferencja zrobiła na mnie największe wrażenie.


Każdy z nas ma wspomnienia z dzieciństwa, którymi z sentymentem dzieli się po latach z innymi. Dla mnie jednym z takich wspomnień są seriale wyświetlane na kultowych kanałach Polonia 1 i RTL7. Seriale, które swego czasu na stałe zapisały się w kalendarzu moich zajęć. Wówczas jednak mało kto wiedział, co to jest anime. Mało kto wiedział również, że Japończycy mają zboczenie na punkcie znoszonych, kobiecych majteczek. Mimo to seriale te oglądało się z zapartych tchem wyczekując kolejnych odcinków. Mimo iż dziś wyglądają strasznie archaicznie, nigdy nie wstydziłem się do nich przyznać. Dzieciństwo ma w końcu swoje własne prawa.


Jednym z najważniejszych elementów gier wideo, są dobrze nakreślone postacie wrogów. To oni często dają nam motywację do zagłębienia się w przedstawioną historię, nakręcając tym samym oś fabularną gry. Jeśli podchodzimy do nich emocjonalnie, jeśli ich czyny, profil psychologiczny czy choćby sama obecność, działają na naszą wyobraźnie, oznacza to, że developer odrobił pracę domową. Każdy z Was ma zapewne swoją czołówkę badassów, których nie zapomni do końca życia. Ja postanowiłem podzieli się z Wami swoimi typami. Niektóre nominacje potraktujcie jednak z lekkim przymrużeniem oka :)


Wczoraj miałem okazję zawitać na przedpremierowy pokaz filmu Prince of Persia: The Sands of Time i szczerze przyznaje, że nie spodziewałem się żadnej rewelacji. Ba, mając na uwadze poprzednie filmy oparte o gry wideo byłem wręcz nastawiony sceptycznie. Po zakończeniu seansu towarzyszyły mi jednak zupełnie inne emocje…


Filmy na podstawie gier to ostatnio bardzo wdzięczny temat dla reżyserów kinowych. Sęk w tym, że mało kiedy takie eksperymenty kończą się sukcesem. Znacznie częściej mamy niestety do czynienia z deptaniem pierwowzoru. Ale nie bójcie się, nie będę ponownie znęcał sie nad Uwe Bollem i skupie się na tym, co zaoferował nam Yukihiko Tsutsumi.


Kojarzycie serię Kingdom Hearts? Tak, to ta, w której wytapirowany dzieciak wozi się po świecie Disneya robiąc rozpierduchę metrowym kluczem. Jednym z elementów, które już na samym początku rzucają się w …uszy, to muzyka, która pieści nas przepięknym wokalem. Tak się składa, że wokalistka, która popełniła te utwory to jedna z najbardziej znanych piosenkarek w Japonii. Dziewuszka specjalnie nie odbiega od typowych j-popowych standardów, jednak jest jeden album, który wybitnie jej wyszedł. Ultra Blue.


Po wielu perturbacjach związanych z wysyłką, w końcu dotarła do mnie przesyłka z Korei, a w niej najnowsza płyta Cherry Filter, moim skromnym zdaniem najlepszego zespołu rockowego w Korei. Oczywiście jest to moja mocno subiektywne opinia i nikt nie musi się z nią zgadzać. Co takiego zauroczyło mnie w tej kapeli? Przede wszystkim brak parcia na szkło oraz styl, który w skrócie można opisać, jako „radosny rock”. Drugim elementem, który zahipnotyzował mnie od pierwszego krążka, była wokalistka – Youjeen. Dziewczyna posiada bardzo mocny i charakterystyczny wokal, którego mogą jej tylko pozazdrościć wszystkie j-popowe gwiazdeczki. Poniżej mała próbka jej umiejętności.


Rzadko się zdarza, abym zainteresował się grą, po usłyszeniu kawałka utworu, który ją promuje. Jednak w przypadku Forgotten Sorrow było zupełnie inaczej. Kompozycja z Aion: The Tower of Eternity (MMORPGa wyprodukowanego przez NCsoft) zagościła na stałe w moim odtwarzaczu, nie mówiąc już o tym, że zacząłem nucić ją przy goleniu. A to już coś! :)


Jakiś czas temu, spisałem swoje wrażenia dotyczące anime opartego na serii Devil May Cry. Niedawno w towarzystwie znajomych przyszło mi odświeżyć całą serię, więc postanowiłem wrzucić tutaj swoje wynurzenia. Przed Wami Dante w animowanym wydaniu.


Do tej pory praktycznie każdy film Tima Burtona wzbudzał u mnie mniejsze lub większe emocje. To jeden z tych reżyserów, na filmy którego mogłem iść w ciemno, wiedząc, że wyjdę z kina usatysfakcjonowany. Z tak entuzjastycznym nastawieniem wybrałem się na seans „Alicji w Krainie Czarów”, licząc na kolejną dawkę chorej wyobraźni Burtona. Zupełnie inne odczucia towarzyszyły mi, gdy na ekranie pojawiły się napisy końcowe. Zacząłem się zastanawiać czy za całym projektem rzeczywiście stoi Burton. Może tylko wyreżyserował jedną scenę, lądując automatycznie na plakacie, w myśl marketingowej zasady „Wrzucamy wszystko, co się sprzedaje i ma znane nazwisko”. Prawda była jednak bardziej okrutna…To film Tima Burtona.


Jackie Chan – można powiedzieć, że to od filmów z tym sympatycznym Panem zaczęła się moja przygoda z Azją ukierunkowana potem w stronę Japonii. Takie produkcje jak „Nieustraszona hiena” czy „Pijany mistrz” to filmy, na których się wychowałem i nawet dziś z chęcią sięgam po nie, gdy znajdę chwilę wolnego czasu. Mówcie co chcecie, ale Jackie to jedyny i niekwestionowany król gatunku filmowego nazywanego potocznie komedią kung-fu. Jednak to nie o nim chciałem dzisiaj napisać.
Dziś przygotowałem dla Wam kolejną porcję trailerów, największych azjatyckich produkcji filmowych, które weszły lub niedługo wejdą na ekrany kin. Jedziemy z tym koksem.
W najnowszym numerze PE pojawił się dział "Polecamy", w którym to swoje propozycje złożyła moja druga połówka. Od następnego numeru będzie tam miejsce dla czytelnika, ale jako że dostałem kilka próśb na maila o napisanie czegoś więcej o Kindze (nie wspominając o pytaniach, kim ona w ogóle jest), wrzucam małe info w formie ankiet, jakie pojawiały się w dziale Grające Damy.
Oglądając kolejne odcinki Claymore, serialu anime stworzonego na podstawie mangi Norihiro Yagiego, targały mną same sprzeczności. Z jednej strony stylistyka dark fantasy przyciągała do ekranu, z drugiej nie sposób było przymknąć oka na pewne niedoróbki. Najgorsze jest to, że Claymore to bardzo nierówne anime. Początek wciągający, środek raz ciekawy raz nudny, zaś końcówka pozostawiająca spory niedosyt. Duży wpływ ma na to fabuła, która początkowo intryguje, wciągając nas w opowiadaną historię (poznajemy kolejne fakty i retrospekcje, dając się zauroczyć specyficznej atmosferze), jednak im bliżej końca serii oryginalna konwencja ustępuje miejsca ciągnącym się po kilka odcinków starciom.
Czas na kolejne Top 10. Tym razem postanowiłem podzielić się z Wami swoimi odczuciami na temat najlepszych intr, jakie miałem przyjemność obejrzeć. Oczywiście z miłą chęcią dowiem się, jakie filmiki na Was zrobiły największe wrażenie, bowiem jest szansa, że w swoim skromnym rankingu przeoczyłem jakąś perełkę.
Twórczość Błażeja zachęciła do posyłania swoich małych arcydzieł kolejnych czytelników. Tym razem jednak okazją do zaprezentowania swoich zdolności są... Święta.
TEMATY
O CZYM NAJCZĘŚCIEJ PISZEMY NA PPE
EKIPA PPE
AUTORZY TWORZĄCY ZAWARTOŚĆ PPE

redaktor naczelny

newsman, network

variaT, bijatyki

bloger

Wielkie Oko

newsman

relacje

newsman, Japonia

newsman, RPG

newsman

Japonia
