(1/5)Capcom wyznał, że sprzedaż rzędu 1.4 miliona egz. gry Street Fighter X Tekken - to porażka dla firmy.

PSX Extreme, PPE.pl
Bloger, redaktor, felietonista, prowokator, demotywator, miłośnik nietypowych dymków, degustator-kontestator.

Michał Stępień


Nora Prowokatora #2 już wkrótce nawiedzi PPE. Odcinek pilotażowy do obczajenia tutaj.


Może mnie za to Ściera nie wywali z roboty, co mi tam, zdradzę Wam pewien sekret... "aj si ded pipyl"! A tak poważnie, to nieco po macoszemu traktowałem ostatnio PPE, ale spokojna rozczochrana, bo nie bez powodu! Otóż już wkrótce na naszych łamach (nie mylić z lamami, bo lamami jeszcze nie jesteśmy, a przynajmniej chcemy żyć w takim przeświadczeniu) zagości pewien osobnik, który prowadzić dla Was będzie całkowicie nietuzinkowy program o grach i z którym zmuszony jestem współpracować...


Ostatni wpis o trudnych grach przywołał wspomnienia i jednym z nich postanowiłem podzielić się z całym światem, a zaczynam oczywiście od PPE! Przed Wami gra ambitna, nietuzinkowa, wymagająca i wciągająca... Chcę zobaczyć kozaka, który dojdzie w niej do 4 levelu!


Na początek chciałem zarzucić jakimś światłym powiedzeniem, ale je zapomniałem, więc musicie się obejść smakiem, tylko mieć świadomość, że chciałem napisać coś inteligentnego i elokwentnego. Wprowadzę Was zatem w temat standardowo i napiszę tylko, że sam Władysław Łokietek nie miał okazji grać w gry, które wymienię, bo żył w XIII wieku, kiedy to nie było konsol i komputerów. Dlaczego akurat Łokietek, spytacie? A dlaczego nie?


Premiera F1 2010 za pasem, więc wywijam mym... ha, ciekawe co Wam przyszło do głowy zbereźniki! Oczywiście wywijam Logitechiem w ramach skromnego treningu przed premierą pierwszej Formuły od 3 lat...


Chodzenie po straganach bywa męczące i choć z pewnością wielu by tu chciało teraz być i wódkę pić, to na pewno nie chcieliby by im nogi do doopy wchodziły, a skarpetki śmierdziały od przepoconych stóp. Przepraszam za tę drastyczność, ale takie są realia targowe - biegamy z wywieszonym jęzorem od stoiska, do stoiska, a odległości w Kolonien Targen Messen mierzy się w przystankach (Alaskach).


Tym razem może mniej o graniu, a bardziej o robieniu gier... A konkretnie o realizacji marzeń w tym zakresie i może zachęceniu co ambitniejszych do zakasania rękawów i realizacji ich marzeń? Bo tak naprawdę do zrobienia gry wiele nie trzeba, choć nie znaczy to wcale, że zadanie jest łatwe. Wręcz przeciwnie :).


Gdyby spytać moją matkę czym się zajmuję, to odpowiedziałaby bez zastanowienia, że ciągle gram i się bawię. Dla pokolenia naszych rodziców (a przynajmniej dla moich) wszystko co związane z grami musi siłą rzeczy być zabawą. Pomijam już kwestię, czy jest to dziecinne i infantylne, bo to sprawa wtórna. Ale zabawne jest, że jednak różnice pokoleniowe robią swoje, a gry przez wielu są wciąż traktowane jako bezmózga rozrywka.


Przed Wami czwarta i ostatnia (no, przynajmniej tymczasowo) część mojego małego przeglądu konsol, na których przez te wszystkie lata się wychowywałem. W tej odsłonie koncentruję się na sprzętach jeszcze nieco świeżych - trzy konsole (dwie i pół? ;)), dwie stacjonarne i jedna przenośna... miłej lektury! Natomiast jeśli nie mieliście okazji zapoznać się z poprzednimi częściami materiału, to odsyłam do pierwszej odsłony, którą znajdziecie tutaj.


Przed Wami trzecia część mojego małego przeglądu konsol, na których przez te wszystkie lata się wychowywałem. Tym razem na tapetę idą aż cztery, przynajmniej moim zdaniem, kultowe sprzęty. Natomiast jeśli nie mieliście okazji zapoznać się z poprzednimi częściami materiału, to odsyłam do pierwszej odsłony, którą znajdziecie tutaj.


Pora na drugą odsłonę mojego małego przeglądu konsol, na których przez te wszystkie lata się wychowywałem. Tym razem koncentruję się na "przenośniakach", które choć nie osiągnęły imponującej popularności, to pod wieloma względami wręcz wyprzedzały swoje czasy (a zwłaszcza pierwsza maszynka z niżej wymienionych). Natomiast jeśli nie mieliście okazji zapoznać się z poprzednią częścią, to znajdziecie ją tutaj.


No to się nieźle wczoraj wkurzyłem, a w mojej głowie kołatały słowa typu "skandal", "złodziejstwo", "Katowice, Katowice, GKS"! Czy Sony postradało zmysły, czy dostało jakiegoś zaćmienia, a może marką PlayStation zajmują się jacyś debile, którzy posiadaczy PS3 uważają za idiotów? Pytam wprost: jakim prawem z mojej konsoli zniknęła funkcja "Install Other OS" i dlaczego od tej pory nie mogę korzystać z Linucha? "It does just everything"? Chyba w dupie!


Historie pewnych znajomości, to moja bardzo stara seria tekstów na temat konsol, które miałem przyjemność posiadać. Ponieważ ta część ma jakieś 7-8 lat (ano ;)), to podejdźcie do tematu z pewną hmm... wyrozumiałością
(jizz, co za zmutowana emotikonka, pewnie Ściera rysował;). Że płodzę tu swojego bloga, to postanowiłem te moje wypociny odkurzyć i tutaj wrzucić, zwłaszcza, że inaczej nikt by ich pewnie nie przeczytał, hehe. W każdym razie znajdziecie tutaj trochę ciekawostek i pierdół, głównie prawdziwych (jak mniemam, bo dawno tego nie czytałem hehe). A tak zupełnie poważnie, to... musicie sami przeczytać i ocenić! Materiał podzielony jest na cztery części, ale z racji na wiek mogą powstać kolejne (ostatnia, tj. czwarta część powstała jakieś 5 lat temu chyba). Dziś wrzucam pierwszą, a kolejna... wkrótce ;). Miłego czytania.


Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o Heavy Rain, to wiedziałem, że ta gra mną pozamiata. Po prostu czasem tak mam, że zobaczę fragment gameplay'a, jakiś trailer, czy kilka obrazków i już wiem, że dany tytuł mi przypasi do potęgi. I tak właśnie było z produkcją Quantic Dream. Wprawdzie developer ten dał kiedyś ciała z Fahrenheitem, gdzie fabuła od połowy gry przypominała skrzyżowanie najgorszych odcinków "Z Archiwum X", z jakimś CSI, ale o Heavy Rain jakoś się nie obawiałem i jak widać słusznie, bo gra spełniła moje oczekiwania w materii przemyślanej, mrocznej i klimatycznej fabuły.
Nora Prowokatora #2 już wkrótce nawiedzi PPE. Odcinek pilotażowy do obczajenia tutaj.
Trzeba przyznać, że mocno grzało w tym roku na Hungaroringu, w konsekwencji czego zjarałem się na Słońcu jak ta świnia na ruszcie i skóra ze mnie złazi po dziś dzień. No, ale taka już dola k(i/u)bica, no i oczywiście zarazem człowieka z głową wciśniętą w odbytnicę ptaka praptaka, skoro się nie pomyślało o wzięciu kremu do opalania...
Chyba po raz pierwszy w życiu z zainteresowaniem i swoistą niecierpliwością, godną berbecia czekającego na lizaka, wyglądam nowej konsolki od Nintendo. No tego jeszcze nie było! Nie żebym miał coś do dużego N, bo wszystkie ich konsole począwszy od NES'a (z wyjątkiem GC) zaliczyłem i bezczelnie molestowałem (a ile DS'ów obmacywałem, czy Game Boy'ów, to nie sposób wspomnieć, pewnie powinna się tym zainteresować policja).
Heja moi mili!
Nowy numer PSX Extreme już wkrótce w kioskach, tym samym korzystając z okazji, że mam tutaj swojego małego bloga, postanowiłem się z Wami wszystkimi, drodzy Czytelnicy, pożegnać. Będzie to bowiem ostatni numer, w którym znajdziecie moje wypociny (i to w bardzo skromnym wydaniu, ale zawsze ;)). PE był świetnym, 5-letnim epizodem w moim życiu, ale jak to w życiu bywa, trzeba w nim coś zmieniać, żeby nie było nudno! Tym samym przyszła na mnie pora, ale jestem pewien, że chłopaki będą dalej odwalać kawał dobrej roboty i sam będę wyczekiwał dwudziestego dnia każdego kolejnego miesiąca, żeby się zagłębić w lekturze najlepszego polskiego miesięcznika o konsolach!
Dzięki wielkie za te wszystkie lata, za to, że znosiliście przez ten czas moje wypociny, za wszelkie słowa uznania i krytyki, za mailowe konwersacje, oferty matrymonialne, bomby na skrzynce, popijawy... yyy... to nie tu, za wszelkie wspomnienia, no i ogólnie za to, że jesteście, bo jedno jest pewne - PE ma najbardziej zajebistych Czytelników pod Słońcem, którzy wiedzą co to granie i kontuzje kciuków! Było dla mnie zaszczytem móc pisać dla takich Graczy i mam nadzieję, że kiedyś nasze drogi znów się skrzyżują ;).
Do następnego!
Ural
Kiedy zaczynałem się bawić w symulatory lotnicze, to sądziłem, że do szczęścia niewiele trzeba. Niestety jak to zwykle bywa, to apetyt rośnie w miarę jedzenia. Najpierw byłem pewien, że wystarczy mi wolant z przepustnicą, potem nieodzowne okazały się pedały, kolejna przepustnica, autopilot, wysokościomierz - zawsze coś się znajdzie.
TEMATY
O CZYM NAJCZĘŚCIEJ PISZEMY NA PPE
EKIPA PPE
AUTORZY TWORZĄCY ZAWARTOŚĆ PPE

redaktor naczelny

newsman, network

variaT, bijatyki

bloger

Wielkie Oko

newsman

relacje

newsman, Japonia

newsman, RPG

newsman

Japonia
