(1/5)Capcom wyznał, że sprzedaż rzędu 1.4 miliona egz. gry Street Fighter X Tekken - to porażka dla firmy.

PSX Extreme, PPE.pl
Bloger, redaktor, felietonista, prowokator, demotywator, miłośnik nietypowych dymków, degustator-kontestator.

Michał Stępień


Heja moi mili!
Nowy numer PSX Extreme już wkrótce w kioskach, tym samym korzystając z okazji, że mam tutaj swojego małego bloga, postanowiłem się z Wami wszystkimi, drodzy Czytelnicy, pożegnać. Będzie to bowiem ostatni numer, w którym znajdziecie moje wypociny (i to w bardzo skromnym wydaniu, ale zawsze ;)). PE był świetnym, 5-letnim epizodem w moim życiu, ale jak to w życiu bywa, trzeba w nim coś zmieniać, żeby nie było nudno! Tym samym przyszła na mnie pora, ale jestem pewien, że chłopaki będą dalej odwalać kawał dobrej roboty i sam będę wyczekiwał dwudziestego dnia każdego kolejnego miesiąca, żeby się zagłębić w lekturze najlepszego polskiego miesięcznika o konsolach!
Dzięki wielkie za te wszystkie lata, za to, że znosiliście przez ten czas moje wypociny, za wszelkie słowa uznania i krytyki, za mailowe konwersacje, oferty matrymonialne, bomby na skrzynce, popijawy... yyy... to nie tu, za wszelkie wspomnienia, no i ogólnie za to, że jesteście, bo jedno jest pewne - PE ma najbardziej zajebistych Czytelników pod Słońcem, którzy wiedzą co to granie i kontuzje kciuków! Było dla mnie zaszczytem móc pisać dla takich Graczy i mam nadzieję, że kiedyś nasze drogi znów się skrzyżują ;).
Do następnego!
Ural


Nora Prowokatora #2 już wkrótce nawiedzi PPE. Odcinek pilotażowy do obczajenia tutaj.


Może mnie za to Ściera nie wywali z roboty, co mi tam, zdradzę Wam pewien sekret... "aj si ded pipyl"! A tak poważnie, to nieco po macoszemu traktowałem ostatnio PPE, ale spokojna rozczochrana, bo nie bez powodu! Otóż już wkrótce na naszych łamach (nie mylić z lamami, bo lamami jeszcze nie jesteśmy, a przynajmniej chcemy żyć w takim przeświadczeniu) zagości pewien osobnik, który prowadzić dla Was będzie całkowicie nietuzinkowy program o grach i z którym zmuszony jestem współpracować...


Ostatni wpis o trudnych grach przywołał wspomnienia i jednym z nich postanowiłem podzielić się z całym światem, a zaczynam oczywiście od PPE! Przed Wami gra ambitna, nietuzinkowa, wymagająca i wciągająca... Chcę zobaczyć kozaka, który dojdzie w niej do 4 levelu!


Na początek chciałem zarzucić jakimś światłym powiedzeniem, ale je zapomniałem, więc musicie się obejść smakiem, tylko mieć świadomość, że chciałem napisać coś inteligentnego i elokwentnego. Wprowadzę Was zatem w temat standardowo i napiszę tylko, że sam Władysław Łokietek nie miał okazji grać w gry, które wymienię, bo żył w XIII wieku, kiedy to nie było konsol i komputerów. Dlaczego akurat Łokietek, spytacie? A dlaczego nie?


Premiera F1 2010 za pasem, więc wywijam mym... ha, ciekawe co Wam przyszło do głowy zbereźniki! Oczywiście wywijam Logitechiem w ramach skromnego treningu przed premierą pierwszej Formuły od 3 lat...


Chodzenie po straganach bywa męczące i choć z pewnością wielu by tu chciało teraz być i wódkę pić, to na pewno nie chcieliby by im nogi do doopy wchodziły, a skarpetki śmierdziały od przepoconych stóp. Przepraszam za tę drastyczność, ale takie są realia targowe - biegamy z wywieszonym jęzorem od stoiska, do stoiska, a odległości w Kolonien Targen Messen mierzy się w przystankach (Alaskach).


Trzeba przyznać, że mocno grzało w tym roku na Hungaroringu, w konsekwencji czego zjarałem się na Słońcu jak ta świnia na ruszcie i skóra ze mnie złazi po dziś dzień. No, ale taka już dola k(i/u)bica, no i oczywiście zarazem człowieka z głową wciśniętą w odbytnicę ptaka praptaka, skoro się nie pomyślało o wzięciu kremu do opalania...


Hmmm.... Hmm... No dobra, pora na szczere wyznanie. Nie wiem czy wiecie, ale Ściera mnie cenzuruje. Jest to niestety niepodważalny fakt, który niezmiernie mnie boli, bo psuje mi wiele prowokacyjnych dowcipów. Najbardziej drastycznym następstwem słownego kłusownictwa Ściery było potajemne ciachnięcie mojego kulturalnego i CENZURALNEGO damsko-męskiego żartu w przedostatnim HP! Sam sobie coś pomyślał i ocenzurował babol jeden, ale nic - postanowiłem go przechytrzyć więc badajcie to szybko, zanim i to wywali!


Tym razem może mniej o graniu, a bardziej o robieniu gier... A konkretnie o realizacji marzeń w tym zakresie i może zachęceniu co ambitniejszych do zakasania rękawów i realizacji ich marzeń? Bo tak naprawdę do zrobienia gry wiele nie trzeba, choć nie znaczy to wcale, że zadanie jest łatwe. Wręcz przeciwnie :).


No, może nie do końca mój, bo nie ja jestem autorem obrazka, ale myślę, że w pełni oddaje sedno ;). Dziwne rzeczy się wczoraj działy, dziwy nad dziwami... Chyba nadeszła pora na zastanowienie się nad zmianami w przepisach i przede wszystkim nad sędziowaniem, bo coraz więcej wyników meczów jest wypaczanych.


Kiedy zaczynałem się bawić w symulatory lotnicze, to sądziłem, że do szczęścia niewiele trzeba. Niestety jak to zwykle bywa, to apetyt rośnie w miarę jedzenia. Najpierw byłem pewien, że wystarczy mi wolant z przepustnicą, potem nieodzowne okazały się pedały, kolejna przepustnica, autopilot, wysokościomierz - zawsze coś się znajdzie.


Strach przed lataniem jest czymś całkowicie normalnym i nie ma co się dziwić, że wiele osób odczuwa lęk przed wejściem na pokład samolotu. W końcu przestworza nie są naszym naturalnym środowiskiem - gydby były, to mielibyśmy skrzydła. A nie mamy. I fakty są takie, że dla sporej liczby pasażerów moment wejścia do samolotu oznacza swoistą pauzę w ich życiu - tj. uważają, że ich życie może się w trakcie takiej podróży zakończyć.


Gdyby spytać moją matkę czym się zajmuję, to odpowiedziałaby bez zastanowienia, że ciągle gram i się bawię. Dla pokolenia naszych rodziców (a przynajmniej dla moich) wszystko co związane z grami musi siłą rzeczy być zabawą. Pomijam już kwestię, czy jest to dziecinne i infantylne, bo to sprawa wtórna. Ale zabawne jest, że jednak różnice pokoleniowe robią swoje, a gry przez wielu są wciąż traktowane jako bezmózga rozrywka.


Przed Wami czwarta i ostatnia (no, przynajmniej tymczasowo) część mojego małego przeglądu konsol, na których przez te wszystkie lata się wychowywałem. W tej odsłonie koncentruję się na sprzętach jeszcze nieco świeżych - trzy konsole (dwie i pół? ;)), dwie stacjonarne i jedna przenośna... miłej lektury! Natomiast jeśli nie mieliście okazji zapoznać się z poprzednimi częściami materiału, to odsyłam do pierwszej odsłony, którą znajdziecie tutaj.


Jedną z moich większych pasji jest lotnictwo. Jak dotąd na moim blogu na PPE traktowałem temat po macoszemu, ale pora to nadrobić. Tym bardziej, że w związku z katastrofą w Smoleńsku temat stał się niezmiernie popularny, a nasi polscy dziennikarze mają o lataniu przeraźliwie blade pojęcie, wskutek czego zwykle wygadują totalne głupoty. Na pierwszy rzut idzie zatem lądowanie ILS, czyli w dużej mierze zautomatyzowane. Media sporo mówiły o tym, że gdyby smoleńskie lotnisko było wyposażone w system ILS, to do katastrofy najpewniej by nie doszło...


Przed Wami trzecia część mojego małego przeglądu konsol, na których przez te wszystkie lata się wychowywałem. Tym razem na tapetę idą aż cztery, przynajmniej moim zdaniem, kultowe sprzęty. Natomiast jeśli nie mieliście okazji zapoznać się z poprzednimi częściami materiału, to odsyłam do pierwszej odsłony, którą znajdziecie tutaj.


Wyścigi F1 nie dla wszystkich są ekscytujące. I trudno by było inaczej, w końcu każdy sport ma swoich fanów i przeciwników, nawet piłka nożna. Niemniej w przypadku Formuły pojawiający się zwykle zarzut jest tylko jeden: rywalizacja jest nudna, a na wyścigach można zasnąć, bo nikt się nie wyprzedza. Faktycznie, manewrów wyprzedzania nie ma zbyt wiele (choć w tym sezonie, głównie dzięki pogodzie, na ten aspekt nie można narzekać), ale argumenty te są niestety wypowiadane zwykle przez osoby, które po prostu dostatecznie się tym sportem nie zainteresowały.


Pora na drugą odsłonę mojego małego przeglądu konsol, na których przez te wszystkie lata się wychowywałem. Tym razem koncentruję się na "przenośniakach", które choć nie osiągnęły imponującej popularności, to pod wieloma względami wręcz wyprzedzały swoje czasy (a zwłaszcza pierwsza maszynka z niżej wymienionych). Natomiast jeśli nie mieliście okazji zapoznać się z poprzednią częścią, to znajdziecie ją tutaj.


No to się nieźle wczoraj wkurzyłem, a w mojej głowie kołatały słowa typu "skandal", "złodziejstwo", "Katowice, Katowice, GKS"! Czy Sony postradało zmysły, czy dostało jakiegoś zaćmienia, a może marką PlayStation zajmują się jacyś debile, którzy posiadaczy PS3 uważają za idiotów? Pytam wprost: jakim prawem z mojej konsoli zniknęła funkcja "Install Other OS" i dlaczego od tej pory nie mogę korzystać z Linucha? "It does just everything"? Chyba w dupie!


Przed Wami tym razem opowiadanie, które popełniłem dokładnie, tadam, jakieś 6, czy 7 lat temu. Nic specjalnie wysublimowanego, ale kiedyś miałem więcej weny, więc płodziłem takie rzeczy ;). Standardowo zapraszam więc do lektury i... kto wie, może moje teorie kiedyś się spełnią. Cholera, sam nie wiem, czy bym chciał, by tak się stało!


Historie pewnych znajomości, to moja bardzo stara seria tekstów na temat konsol, które miałem przyjemność posiadać. Ponieważ ta część ma jakieś 7-8 lat (ano ;)), to podejdźcie do tematu z pewną hmm... wyrozumiałością
(jizz, co za zmutowana emotikonka, pewnie Ściera rysował;). Że płodzę tu swojego bloga, to postanowiłem te moje wypociny odkurzyć i tutaj wrzucić, zwłaszcza, że inaczej nikt by ich pewnie nie przeczytał, hehe. W każdym razie znajdziecie tutaj trochę ciekawostek i pierdół, głównie prawdziwych (jak mniemam, bo dawno tego nie czytałem hehe). A tak zupełnie poważnie, to... musicie sami przeczytać i ocenić! Materiał podzielony jest na cztery części, ale z racji na wiek mogą powstać kolejne (ostatnia, tj. czwarta część powstała jakieś 5 lat temu chyba). Dziś wrzucam pierwszą, a kolejna... wkrótce ;). Miłego czytania.


Chyba po raz pierwszy w życiu z zainteresowaniem i swoistą niecierpliwością, godną berbecia czekającego na lizaka, wyglądam nowej konsolki od Nintendo. No tego jeszcze nie było! Nie żebym miał coś do dużego N, bo wszystkie ich konsole począwszy od NES'a (z wyjątkiem GC) zaliczyłem i bezczelnie molestowałem (a ile DS'ów obmacywałem, czy Game Boy'ów, to nie sposób wspomnieć, pewnie powinna się tym zainteresować policja).


Wielu narzeka, że wyścig w Bahrainie, który zainaugurował tegoroczny sezon, był nudny. Coś w tym jest, w końcu zakaz tankowania podczas wyścigu sprawił, że postoje stały się śmieszne i pozbawione emocji towarzyszących widokowi urywanych przewodów paliwowych i mechaników rzucanych dupskiem o ziemię, po czym ciągniętych przez ruszający bolid. Do tego ta całkowicie debilna punktacja (którą piętnuję od dawna) faworyzująca kierowców z czołówki - nie wiem skąd pomysł, że dzięki temu zawodnicy będą chętniej wyprzedzać?


Kiedy czytacie te słowa portal PPE pewnie już wesoło sobie śmiga po sieciowych światłowodach i każdy ma do niego dostęp. Ja jednak piszę to nieco wcześniej, tj. kiedy połowa rzeczy nie działa, albo działała, ale Ściera zepsuł. Na szczęście blogi jakoś się jeszcze trzymają, bo Naczelny najwyraźniej tu jeszcze nie dotarł, zatem mogę swobodnie i bez konsekwencji pisać, co tylko mi ślina na klawiaturę przyniesie (całą mam od tego oplutą, a fuj!).


Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o Heavy Rain, to wiedziałem, że ta gra mną pozamiata. Po prostu czasem tak mam, że zobaczę fragment gameplay'a, jakiś trailer, czy kilka obrazków i już wiem, że dany tytuł mi przypasi do potęgi. I tak właśnie było z produkcją Quantic Dream. Wprawdzie developer ten dał kiedyś ciała z Fahrenheitem, gdzie fabuła od połowy gry przypominała skrzyżowanie najgorszych odcinków "Z Archiwum X", z jakimś CSI, ale o Heavy Rain jakoś się nie obawiałem i jak widać słusznie, bo gra spełniła moje oczekiwania w materii przemyślanej, mrocznej i klimatycznej fabuły.
Nora Prowokatora #2 już wkrótce nawiedzi PPE. Odcinek pilotażowy do obczajenia tutaj.
Trzeba przyznać, że mocno grzało w tym roku na Hungaroringu, w konsekwencji czego zjarałem się na Słońcu jak ta świnia na ruszcie i skóra ze mnie złazi po dziś dzień. No, ale taka już dola k(i/u)bica, no i oczywiście zarazem człowieka z głową wciśniętą w odbytnicę ptaka praptaka, skoro się nie pomyślało o wzięciu kremu do opalania...
Chyba po raz pierwszy w życiu z zainteresowaniem i swoistą niecierpliwością, godną berbecia czekającego na lizaka, wyglądam nowej konsolki od Nintendo. No tego jeszcze nie było! Nie żebym miał coś do dużego N, bo wszystkie ich konsole począwszy od NES'a (z wyjątkiem GC) zaliczyłem i bezczelnie molestowałem (a ile DS'ów obmacywałem, czy Game Boy'ów, to nie sposób wspomnieć, pewnie powinna się tym zainteresować policja).
Heja moi mili!
Nowy numer PSX Extreme już wkrótce w kioskach, tym samym korzystając z okazji, że mam tutaj swojego małego bloga, postanowiłem się z Wami wszystkimi, drodzy Czytelnicy, pożegnać. Będzie to bowiem ostatni numer, w którym znajdziecie moje wypociny (i to w bardzo skromnym wydaniu, ale zawsze ;)). PE był świetnym, 5-letnim epizodem w moim życiu, ale jak to w życiu bywa, trzeba w nim coś zmieniać, żeby nie było nudno! Tym samym przyszła na mnie pora, ale jestem pewien, że chłopaki będą dalej odwalać kawał dobrej roboty i sam będę wyczekiwał dwudziestego dnia każdego kolejnego miesiąca, żeby się zagłębić w lekturze najlepszego polskiego miesięcznika o konsolach!
Dzięki wielkie za te wszystkie lata, za to, że znosiliście przez ten czas moje wypociny, za wszelkie słowa uznania i krytyki, za mailowe konwersacje, oferty matrymonialne, bomby na skrzynce, popijawy... yyy... to nie tu, za wszelkie wspomnienia, no i ogólnie za to, że jesteście, bo jedno jest pewne - PE ma najbardziej zajebistych Czytelników pod Słońcem, którzy wiedzą co to granie i kontuzje kciuków! Było dla mnie zaszczytem móc pisać dla takich Graczy i mam nadzieję, że kiedyś nasze drogi znów się skrzyżują ;).
Do następnego!
Ural
Kiedy zaczynałem się bawić w symulatory lotnicze, to sądziłem, że do szczęścia niewiele trzeba. Niestety jak to zwykle bywa, to apetyt rośnie w miarę jedzenia. Najpierw byłem pewien, że wystarczy mi wolant z przepustnicą, potem nieodzowne okazały się pedały, kolejna przepustnica, autopilot, wysokościomierz - zawsze coś się znajdzie.
TEMATY
O CZYM NAJCZĘŚCIEJ PISZEMY NA PPE
EKIPA PPE
AUTORZY TWORZĄCY ZAWARTOŚĆ PPE

redaktor naczelny

newsman, network

variaT, bijatyki

bloger

Wielkie Oko

newsman

relacje

newsman, Japonia

newsman, RPG

newsman

Japonia
